porno porno porno izle sex izle

Arkadiusz Lewicki Kilka uwag na temat pornografii

Jak twierdzi Gérard Vincent: „W roku 1769 Restif de La Bretonne wymyślił słowo «pornografia», które określało nie tyle samą seksualność, ile komentarze, jakie wywoływała, na co wskazuje jej etymologia (pórne, kobieta sprzedajna, graphé, pismo)”[1]. Choć powstało wcześniej, słowo to w dyskursie publicznym zaczęło funkcjonować „w latach 50. XIX wieku, kiedy hasło pornography pojawiło się po raz pierwszy w słownikach, odnosząc się do tekstów «lubieżnych» i «wyuzdanych seksualnie»”[2].

Od tego czasu powstały dziesiątki, jeżeli nie setki, definicji pornografii. Wśród nich można wyróżnić trzy zasadnicze kategorie. Pierwsze z nich definiują pornografię przede wszystkim jako materiały przedstawiające zachowania seksualne, zmierzające do wywołania podniecenia u odbiorcy. W drugiej grupie mieszczą się te określenia, które koncentrują się na obsceniczności przekazu i jego sprzeczności z normami moralnymi wyznawanymi przez dane społeczeństwo. Trzecią stanowią definicje tworzone z pozycji feministycznych, mówiące nie tylko o jawnie seksualnych treściach, ale także wskazujące na ich degradującą kobiety rolę.

Trzeba jednak zauważyć, że niemalże wszystkie definicje pornografii skażone są piętnem arbitralności. We wszystkich z nich pojawiają się określenia niejasne, podlegające indywidualnej ocenie, zmienne nie tylko w zależności od uwarunkowań kulturowych, geograficznych czy czasowych, ale również ze względu na osobnicze preferencje i idiosynkrazje, które nie pozwalają na jasne i wyraźne oddzielenie chociażby pornografii od erotyki (czy też jak chce Zbigniew Lew-Starowicz – erotografii[3]). W gruncie rzeczy wszystkie próby zdefiniowania pornografii można by zamknąć w stwierdzeniu Pottera Stewarta, sędziego amerykańskiego Sądu Najwyższego, który rozpatrywał sprawę dopuszczenia na ekrany w Stanach Zjednoczonych filmu Louisa Malle’a z 1957 roku zatytułowanego Kochankowie. Podczas tej rozprawy „poproszony o zdefiniowanie pornografii sędzia Potter Sterwart oznajmił: «Wiem, co to jest, kiedy to widzę»”[4]. Zapewne nie jest to ani prawna, ani naukowa definicja, ale w tym trywializującym ujęciu zawarta jest arbitralność, która za każdym razem okazuje się podstawą kolejnych określeń. Jak słusznie zauważył ojciec Bruce Ritter – franciszkanin pracujący w tzw. Komisji Meese’a powołanej przez prezydenta Reagana w celu zbadania przekazów o charakterze obscenicznym – „to, co dla jednego jest nagością, dla drugiego jest materiałem erotycznym, dla trzeciego miękką pornografią, dla czwartego twardą, a dla piątego zwykłą nudą”[5].

Jeżeli więc konstruowanie kolejnej definicji wydaje się bezzasadne, to nie można ignorować dziś tego, że jak twierdzi na przykład Xavier Delau: „W przestrzeni publicznej jesteśmy dziś bez przerwy bombardowani erotycznymi obrazami i przekazami”[6], a sfera porno staje się coraz istotniejszym elementem naszej rzeczywistości, nie tylko społecznej, ale i na przykład ekonomicznej. Jeżeli w roku 1972 amerykański rynek pornografii wart był jedynie 10 milionów dolarów, to w roku 1996 jego wartość szacowano na 8 miliardów[7], w 1998 roku w USA wypożyczono 686 milionów pornograficznych filmów wideo[8], a w Internecie funkcjonuje, według dość przybliżonych szacunków, około 5 milionów witryn pornograficznych, zawierających ponad 400 milionów stron[9]. Nawet jeżeli niektóre z tych liczb wypada uznać za niezbyt wiarygodne[10] – ich zwiększenie jest na rękę zarówno producentom, jak i przeciwnikom pornografii – to nie można ich ignorować, wskazują bowiem na pewien społeczny fenomen – wszak za tymi liczbami kryją się realni odbiorcy, a podaż zawsze jest powiązana z popytem. Wydaje mi się, że popularność pornografii można wytłumaczyć na trzy różne sposoby.

 

Ponadczasowość pornografii

 

Z jednej strony jest to, jak mi się wydaje, element rzeczywistości, który istniał od zawsze; każda epoka wytwarzała przedmioty i komunikaty o charakterze erotycznym, które służyły wywołaniu seksualnego podniecenia. Nie zawsze oczywiście określano to mianem pornografii, ale erotografia istniała od zawsze. Nawet jeżeli przyjmiemy za feministkami, że prehistoryczne figurki kobiece to wyraz czci dla bogini-matki, a nie przedstawienia o charakterze seksualnym[11], to już malowidła naskalne z Lascaux, La Magdaleine w departamencie Tarn czy ryty z groty Ariege[12] pokazują, że erotyzm nie był nieobecny w erze prehistorycznej. To samo można powiedzieć o zachowanych do naszych czasów przedstawieniach starożytnych. Zarówno malarstwo wazowe starożytnej Grecji, jak i niektóre utwory literackie z tamtych czasów wskazują, że ars erotica była czymś mocno zakorzenionym w antyku. Być może przedstawienia te nie miały charakteru obscenicznego, w tej sferze często skazani jesteśmy na domysły, choć niektórzy badacze dość kategorycznie twierdzą, że na przykład malowidła naścienne z Pompei mają jednoznacznie pornograficzne zabarwienie[13]. Być może najmniej pornografii było w czasach średniowiecza, choć uważne przyjrzenie się pochodzących z tej epoki kościelnym plafonom i płaskorzeźbom mogłoby nas niejednokrotnie zdziwić i zszokować. Jednak już w schyłkowej fazie wieków średnich widoczne jest wyraźne przesunięcie akcentów i różnego typu zmiany (jak choćby powolne upowszechnianie się zwyczaju cichej lektury) sprawiają, że, jak pisze Paul Saenger: „od końca średniowiecza, w czasach rozpowszechnienia rękopisu [...] można mówić o sukcesie odpowiednio ilustrowanych książek erotycznych”[14].

W dodatku już od czasów średniowiecznych pojawiła się (a później była rozwijana i udoskonalana) jedna ze strategii związanych z upowszechnianiem tego, co zabronione. „Uważa się, iż nadzwyczajne w wieku XVI i XVII rozpowszechnienie książek o czarownicach i ich pocałunkach wynika ze specyficznej dla tego rodzaju literatury siły przyciągania. Pod pozorem, iż służy nawracaniu i odstraszaniu, potrafiła ona zminimalizować lub nawet całkowicie ominąć cenzurę. Jako jedyny w tamtych czasach gatunek sztuki mogła właściwie bez przeszkód mówić o objętej tabu sferze seksualnej z pornograficzną wręcz szczegółowością, nie troszcząc się przy tym o «wzorcowość» ani «pozytywność» przedstawionych bohaterów”[15]. Jak rozpowszechniona i ponadczasowa jest ta strategia omijania cenzury, może świadczyć obiegowe stwierdzenie, którym posługiwano się w Hollywood w latach 20. i 30., wedle którego, by nie mieć problemów z „obrońcami moralności”, na sześć rolek rozpusty należy dodać jedną rolkę potępienia. Lecz nawet prawdziwie zaangażowane dzieła ganiące erotyzm mogą wywierać zupełnie odwrotny skutek, czego najbardziej dobitny przykład podaje Reay Tannahill w Historii seksu, pisząc:

 

Bywało i tak, że te dyskretne [dotyczące domów publicznych] informacje znajdowały się w wydawnictwach będących zaprzeczeniem ówczesnych „świerszczyków”. W miarę rozgarnięty nowojorczyk w latach 30. XIX wieku mógł znaleźć stosowne adresy w czasopiśmie wielebnego Johna R. McDowalla „McDowall’s Journal”. Świętobliwy pastor tępił występek, a czynił to, ujawniając na swych łamach siedliska wszelkiego grzechu. W kręgach zainteresowanych czytelników gazeta zyskała nieoficjalny tytuł „Przewodnika po burdelach”[16].

 

Drugą ze strategii stosowanych przy tworzeniu utworów erotycznych było wpisywanie ich w kontekst sztuki. Wraz z początkiem ery nowożytnej zaczynają pojawiać się pierwsze akty. Jak twierdzi Philippe Braunstein „Pierwszym studium nagości, do którego pozował żywy model, jest prawdopodobnie ów rysunek Dürera z roku 1493, przedstawiający młodą kobietę, która zrzuciła suknię, pozostawiając jedynie domowe pantofle chroniące od chłodu posadzki”[17]. Malarstwo renesansu i baroku już pełne jest nagości, a niektórzy badacze sztuki definiują akt jako obraz przeznaczony „do oglądania przez mężczyzn, na którym przedstawienie kobiety jest tak zbudowane, aby stało się przedmiotem pożądania”[18]. Choć nie wszyscy historycy sztuki zgodziliby się z tego typu opinią (zwłaszcza ci uznający za konstytutywne podziały stworzone przez Kennetha Clarka w pionierskiej książce Akt. Studium idealnej formy[19], w której to wprowadza on wyraźny podział na erotyczną nagość i idealizujący ciało akt), jednak coraz częściej badacze zauważają, że – jak twierdzi Orest Ranum – chociażby „[l]iczne «Wenus» Tycjana są wyidealizowaniem kobiecego ciała i jednocześnie pornografią dla elity”[20]. Pisząca o polskim akcie Maria Poprzęcka dodaje zaś, iż „spospolitowanie nagości rozpoczęło się w malarstwie rokokowym, które w swym libertynizmie ograniczało mitologię do kilku frywolnych scen. Owa dekadencja dopełniła się w XIX-wiecznym malarstwie Salonów, wypełnionych wyobrażeniami nagich kobiet nieprzyzwoitych właśnie za sprawą hipokryzji «artystycznego» kamuflażu: etykiety «Sztuka», broniącej skutecznie przed zarzutem pornografii”[21].

W dodatku każda epoka oprócz dzieł, które maskowały swój pornograficzny charakter pod płaszczykiem utworów moralizatorskich lub ubierały go w kostium sztuki, miała mnóstwo utworów stricte pornograficznych. Zarówno twórcy wybitni (np. Rembrandt: chociażby miedzioryty Francuskie łoże czy Mnich w polu zboża, czy przedstawiający burdele i stręczycielstwo Jan Vermeer i Pieter de Hooch), jak i pomniejsi wyrobnicy pędzla parali się sztuką o jawnie erotycznym zabarwieniu. Równie wiele, jeśli nie więcej, przykładów sztuki rozbudzającej pożądanie odnajdziemy w literaturze. Brian McNair twierdzi, że mianem pierwszego dzieła pornograficznego można określić Sonety Aretina (1527 r.), „ponieważ tekst zawierający jednoznacznie seksualne treści łączył się w nich z odpowiednim obrazem”[22]. Jednak prawdziwy rozkwit tego typu literatury przypada na wiek XVIII, kiedy to praktyka cichego czytania stała się praktyką dominującą i pojawiła się powieść, która okazała się świetnym medium, wykorzystywanym w celach pornograficznych. Wtedy to powstały takie klasyczne pozycje tego typu literatury jak: „Histoire de Dom Bougre, portier de Chartreux, écrite par lui-même Gervaise’a de La Touche (1718), Thérèse philosophe markiza d’Argens (1748), Erotika Babilion Mirabeau (1783), Anti-Justine Restifa de La Bretonne (1793), których wielokrotne wznowienia ofiaruje się czytelnikom. Żaden z wielkich autorów XVIII w. nie opiera się pokusie erotycznej. Diderot pisze swoje Bijoux indiscrets, Montesquieu – le Temple de Gnide, Wolter rozsiewa anegdoty erotyczne, jak np. historia staruszki w Kandydzie[23]. Pod koniec XVIII wieku, jak twierdzi Jean Marie Goulemomot: „literatura pornograficzna jest wszechobecna i wszędzie dozwolona. Krąży na publicznym placu, w pracowniach, buduarach i salonach”[24]Justyna markiza de Sade w 10 lat po swojej publikacji w 1791 roku doczekała się sześciu wydań[25]. A dotyczy to nie tylko libertyńskiej Francji. Podobnie rzecz miała się na przykład w Anglii, gdzie: „Jeden z restauratorów, niejaki Harris, publikował w latach 1760-1793 regularny rocznik z sylwetkami dam z Covent Garden, bywających w jego tawernie przy Drury Lane. Nakład wynosił ponoć osiem tysięcy egzemplarzy i rozchodził się w całości. Nieco więcej i nie tylko takich informacji zawierał «The Ranger’s Magazine», który w latach 90. XVIII wieku drukował co miesiąc «Listę Cypryjek z Covent Garden, czyli vademecum przyjemności każdego mężczyzny». Tradycje te kontynuowało przez pewien czas erotyczne wydawnictwo «The Exquisite», które na początku lat 40. XIX wieku zamieszczało stosowne informacje pod takimi tytułami jak «Wizerunki kurtyzan», «Uwodzenie bez tajemnic»”[26]. Również wielbiciele bardziej wyrafinowanych podniet mogli liczyć na fachową pomoc literatów. XIX-wieczni flagelanci na przykład mogli korzystać z takich dzieł jak: Venus Scholmistress, or Birchen Sports (Nauczycielka Wenus lub rozrywki z rózgą) z roku 1788 (drugie wydania – rok 1898), Lady Bumtickler’s Revels (Zwierzenia pani Tyłkochłosty), Madame Birchini’s Dance (Taniec Pani Rózgowskiej) czy The Romance of Chastisement: or revelations of school and bedroom (Romans z chłostą, czyli tajemnice szkoły i sypialni), By an Expert, etc. (Piórem eksperta i coś więcej)[27].

Okazuje się więc, że pornografia jest znacznie starsza, niż nam się wydaje, i nie jest wcale wynalazkiem naszych czasów, choć niewątpliwie wraz z narodzinami w połowie XIX wieku epoki nowoczesnej pewne jej aspekty uległy zwielokrotnieniu, a związane to jest zarówno z rozwojem technologicznym, jak i ze zmianami społecznymi.

 

Pornografia a rozwój technologiczny

 

„Nowych technologii zawsze używa się w celach związanych z seksem”[28] – twierdzi Pat Califia, a wtórujący mu Philip Elmer-Dewitt dodaje, że „historia pornografii i wysiłków, by ją stłumić, są nierozdzielnie związane z narodzinami nowych mediów”[29]. I rzeczywiście – wynalazki w dziedzinie druku zaowocowały, o czym pisałem powyżej, rozwojem pornograficznej literatury. Jednak punktem zwrotnym w rozwoju sfery pornograficznej był wynalazek fotografii. „Zrewolucjonizował on dostępność i zasięg przedstawień w ogóle, stanowiąc zarazem początek utowarowienia kultury seksualnej”[30], zwłaszcza gdy w latach 50. XVIII wieku „wprowadzono proces wywoływania negatywu, pozwalający na uzyskanie nieograniczonej liczby odbitek jednego wizerunku”[31]. W tym właśnie momencie pornografia przestała być zarezerwowana jedynie dla elit, które mogły pozwolić sobie na zakup drogiej książki czy też frywolnego obrazka „do sypialni”, i stała się dobrem ogólnodostępnym. Jak bardzo rozpowszechnione były te „nieobyczajne fotografie” czy też „francuskie pocztówki”, mogą świadczyć dane podawane przez Anthony’ego Cumstocka, agenta specjalnego poczty amerykańskiej i sekretarza New York Society for the Suppression of Vice, który zajmował się tropieniem obscenicznych przesyłek wysyłanych pocztą. W sprawozdaniu z 1900 roku szczyci się on tym, że zniszczył 877412 niemoralnych obrazków i 8495 negatywów pornograficznych zdjęć oraz 73608 funtów książek[32]. Jeżeli przyjmiemy, że cenzurze zawsze udaje się przechwycić jedynie ułamek zabronionych materiałów będących w obiegu, to okaże się, że koniec wieku XIX wcale nie był tak purytański, jak nam się niekiedy wydaje. Zwłaszcza że fotografie tego okresu zasadniczo nie różniły się od oferty dzisiejszych stron internetowych. „Seria zdjęć z San Juan ukazuje scenę, w której kobieta w słomkowym kapeluszu z trudem hamuje śmiech, mierząc w partnera pomalowanym w gwiazdy i pasy sztucznym penisem. Inne zdjęcie przedstawia kobietę leżącą na czarnym, aksamitnym materacu. Z jednej strony atletycznie zbudowany młodzian przygotowuje się do wejścia w nią. Z drugiej inna kobieta składa pocałunek tak szybko, że jej włosy są zamazane. Na kolejnej pocztówce chichocze hoża dziewoja, ściskając między piersiami wyprężony członek swego partnera”[33]. Być może rację więc ma Lynda Nead, która twierdzi, „że samo już medium fotografii wystarcza, aby w obrazie pojawiły się konotacje pornograficzne”[34], i to właśnie z możliwością uzyskania bezpośredniego i wyrazistego przedstawiania rzeczywistości wiązać należy początek „pornografizacji” sfery publicznej, zaś dalsze wynalazki były jedynie rozwinięciem erotycznego potencjału tkwiącego w fotograficznej „realności”.

Bowiem również film od samego początku wykorzystywany był w celu rejestracji zachowań seksualnych i już w latach 90. XIX wieku pojawiły się stag reels – krótkie nieme filmy dla kawalerów. A jak twierdzi Tomasz Szlendak: „Wczesne filmy erotyczne były tak śmiałe w prezentowaniu nagości, a nawet stosunków seksualnych, że w roku 1906 zabroniono w Stanach Zjednoczonych ich wyświetlania w «normalnych» kinach, gdzie dotąd «bezkarnie» ukazywały się na ekranie”[35]. Późniejsze zaś dzieje X Muzy są w zasadzie świadectwem nieustannej walki z cenzurą, toczonej zarówno przez Hollywood, jak i przez filmowe podziemie, które rozwijało się bujnie, o czym może świadczyć chociażby działalność grupy zwanej „Czterdziestoma Rozbójnikami”[36], czy niejeden samotny przedsiębiorca, który w czasach Wielkiego Kryzysu przemierzał amerykańską prowincję „z kufrem pełnym filmów erotycznych, pokazując w klubach, siedzibach organizacji weteranów i bractw, na wieczorach kawalerskich i męskich spotkaniach A Stiff Game, Matinée Idol, Burried Treasure, Hycock’s Dancing School, Mexican Dog i Unexpected Company[37].

O ile jednak w latach 30. pornografia pojawiała się jedynie na zamkniętych męskich spotkaniach i w lupanarach (Polly Adler, jedną z najsłynniejszych nowojorskich właścicielek zamtuzu, aresztowano w latach 30., nie za prowadzenie domu publicznego, a za posiadanie „filmów dla mężczyzn”), o tyle „w 1971 roku nie gdzie indziej, a w «The New York Times» ukazał się materiał, w którym dostępność twardej pornografii nazwano «oznaką zdrowia». Tysiące Amerykanów, z których większość nigdy nie widziała innego penisa penetrującego kobietę poza własnym, obejrzały w 1972 roku Deep Throat (Głębokie gardło), film, który przyniósł milion dolarów ze sprzedaży biletów – sumę bez precedensu, jeśli chodzi o film pornograficzny”[38]. A nie był to wszak jedyny film tego typu, który pojawił się w latach 70.

Jednak kina erotyczne nadal posiadały wielką wadę – czyniły korzystanie z pornografii sprawą publiczną – pójście na taki film wiązało się z koniecznością okazania zainteresowania sprawami seksu. Na szczęście dość szybko pojawiły się odtwarzacze wideo, które pozwoliły na „udomowienie” pornografii i na powrót zamknęły ją w czterech ścianach prywatnych domostw. Choć nadal w jej konsumpcji pojawiał się moment, gdy w sklepie czy wypożyczalni wideo trzeba było publicznie zadeklarować zainteresowanie „obsceną”. Dopiero Internet stworzył warunki idealne do rozwoju pornosfery. Nie wymaga on bowiem przełamywania wstydu, zapewnia (przynajmniej pozornie) całkowitą anonimowość i likwiduje część moralnych zahamowań związanych z kontaktem z „nieobyczajnymi obrazami”. Dlatego też rozwój technologii nie tylko powoduje wzrost liczby pornograficznych komunikatów, ale także czyni ją coraz bardziej prywatną i łatwiej (także pod względem moralnym) dostępną.

 

Pornografia a zmiany społeczne

 

Masowa pornografia, której początki, jak już ustaliliśmy, datować należy na połowę XIX wieku, związana jest jednak nie tylko z przemianami technologicznymi, ale również z przemianami społecznymi, jakie wtedy właśnie się rozpoczęły. Zmiany te oczywiście są splotem bardzo różnych czynników i nie sposób uwzględnić ich w całej rozciągłości, a obejmują zarówno takie przeobrażenia jak postępująca urbanizacja, alfabetyzacja czy wzrost dochodu dyskrecjonalnego, ale również, na przykład, upowszechnienie się na początku XX wieku przejażdżek rowerowych, które wpłynęło na zmniejszenie się wagi ubrań zakładanych na siebie przez kobiety (w tym czasie kobieta na forum publicznym nosiła na sobie strój ważący około 19 kilogramów), co wpłynęło na odsłanianie kolejnych partii kobiecego ciała, co z kolei sprzyjało rozluźnieniu erotycznych rygorów etc., etc. Przemiany dokonały się na bardzo różnych poziomach i nie jesteśmy w stanie powiedzieć, które z nich były decydujące.

Można próbować oczywiście znaleźć kilka dość prostych wytłumaczeń popularności pornografii. Może być ona uznana za przekaz o charakterze transgresyjnym, pozwalającym na łamanie społecznych tabu i zaspokajanie potrzeby kontrkulturowej[39]. Można skonstatować, że dziś wzrasta liczba wszelkich przedstawień medialnych, więc proporcjonalnie więcej jest i pornografii. Można wpisywać pornografię w strukturę patriarchalną i twierdzić, tak jak radykalne feministki, takie jak Andrea Dworkin, że „pornografia to zapośredniczona forma prostytucji”, lub pisać, jak Anthony Giddens, iż „zamieszczane w pismach pornograficznych zdjęcia neutralizują kobiecą seksualność i zagrożenie intymnością. Wzrok kobiety jest z reguły skierowany na czytelnika: jest to właściwie jedna z najskrupulatniej przestrzeganych konwencji prezentowania materiałów porno. Mężczyzna, który spotyka ten wzrok, z definicji przejmuje kontrolę, penis na nowo staje się fallusem – władzą absolutną mężczyzn nad kobietami”[40]. Choć akurat ta interpretacja ma pewną wadę, którą zauważa Brian McNair, twierdząc, że „pornografia, podobnie jak inne sposoby przedstawiania, jest historycznie zdominowana przez mężczyzn (tak jak proza, poezja, kino, sztuki piękne, reklama); jest więc formą, której zawartość i znaczenie są określane i kształtowane w interakcji zachodzącej z jednej strony między zamierzeniami i wartościami producentów a pragnieniami konsumentów z drugiej”[41]. Przypisywanie więc pornografii jakiegoś szczególnie androcentrycznego spojrzenia mija się z celem o tyle, że cała kultura ma taki charakter, a po drugie w kulturze patriarchalnej także ciała męskie (co w obrazach pornograficznych, w którym prezentacja męskiej fizyczności ogranicza się często do zbliżeń penisa w stanie wzwodu, jest szczególnie widoczne) poddawane są reifikacji i stereotypizacji.

Gdyby jednak przyjąć nie tak znowu kontrowersyjną tezę, że seks jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb, a pornografia w pewien sposób potrzebę tę zaspokaja, to okaże się, iż na masową skalę pojawiła się ona dokładnie w momencie, gdy była potrzebna, by ugasić potrzeby, których nie można było rozładować w inny sposób. Do połowy XIX wieku pornografia pojawiała się jedynie w klasach wyższych, zaspokajając bardziej wyszukane erotyczne fantazje. Warstwy niższe pornografii nie potrzebowały, bo miały seks. Jeżeli arystokrata mógł o seksie poczytać, wieśniak go po prostu uprawiał, lub mógł go oglądać w sposób niezapośredniczony przez żadne medium.

Bowiem próbując porównywać przeszłość z teraźniejszością, popełniamy zazwyczaj jeden błąd. Zestawiamy dzisiejszego amatora internetowych stron z treściami pornograficznymi z przedstawicielem klas wyższych z przeszłości. W alarmistycznym tonie konstatujemy, że „trzy czwarte dwunastoletnich chłopców i połowa dziewcząt zdążyła już obejrzeć film pornograficzny”[42], zapominając, że w czasach starożytnej Grecji czy we wczesnym średniowieczu ta dwunastolatka mogłaby już być czyjąś żoną, nawet jeżeli należała do arystokracji. A jeżeli porównalibyśmy dzisiejszych nastolatków z dziećmi z mniej zamożnych rodzin? Gdyby tak nie porównywać ich z młodym giermkiem, który może już nawet nauczył się czytać i wie co nieco o miłosnych pieśniach trubadurów, czy z dziedziczką małej burżuazyjnej fortuny, ale z siódmym synem chłopa, który nadal sypia w łóżku z trójką rodzeństwa, w tej samej izbie, gdzie znajduje się łoże rodziców, folgujących co jakiś czas swoim żądzom? Albo z nieślubną córką służącej, podszczypywaną (i nie tylko podszczypywaną) przez pana, chcącego zaoszczędzić parę funtów, jakie musiałby wydać w lupanarze? Z premedytacją zestawiam tutaj przypadki skrajne, ale warto pamiętać o tym, co niejednokrotnie przyznają na przykład autorzy Historii życia prywatnego, że „o pracowitych masach [stanowiących cztery piąte społeczeństwa]: rolnikach, rybakach, pasterzach, niewolnikach czy wolnych, wiemy bardzo mało”[43], tak samo jak, co zauważa Alain Corbain, „niewiele wiadomo o seksualności stadeł chłopskich”[44] w XIX wieku. Zestawiamy wyidealizowany obraz średniowiecznej damy czy wiktoriańskiej matrony z dzisiejszą „kobietą wyzwoloną”, zapominając o przeważającej części społeczeństwa, która żyła wedle zupełnie innych zasad. Jak nie bez racji pisze Anna Zadrożyńska :„Zapewne niewiasty z ludu – pałacowy fraucymer, mieszkanki wiosek albo plebejskie mieszczki – niezbyt liczyły się z zaleceniami obowiązującymi wśród warstw wyższych. Ich obowiązki i prace każdego dnia wymagały wyjścia na świat pełen koedukacyjnych prowokacji, których także nie szczędziły dworskie zajęcia”[45]. Czy niegdysiejszy służący musiał oglądać kobiece akty, skoro „żyjąca w XVIII w. markiza du Châtelet mogła z doskonałą obojętnością kazać obsługiwać się swojemu lokajowi Longchamp, który był jednak wystarczająco świadomy swojej męskości, by odczuwać z tego powodu zmieszanie, jak wyznaje w swoich Mémoires”?[46] Tego typu opisów znajdziemy oczywiście więcej. Ervin Goffman w książce Człowiek w teatrze życia codziennego powołuje na przykład passus z książki Mrs. Trollope, która w 1832 roku pisała: „Kiedyś widziałam młodą damę, która przy stole wstydziła się dotknąć łokciem mężczyzny, ale w obecności murzyńskiego służącego z całkowitym spokojem sznurowała sobie gorset. Pewien gentleman z Wirginii powiedział mi, że od czasu gdy się ożenił, przywykł do tego, że w tym samym pokoju, co on i żona, spała młoda Murzynka. Spytałam, do czego jest mu potrzebny taki nocny dozorca. – Mój Boże – odpowiedział – a cóż zrobiłbym w nocy, gdyby zachciało mi się pić?”[47].

„W porównaniu z klasą uprzywilejowanych warstwy ludowe długo uchodziły przed urządzeniem «seksualności»”[48] – twierdził w Woli wiedzy Michel Foucault, a wraz z tym uchodziły przed pornografią. Działo się tak między innymi dlatego, że „pojęcie intymności nie istniało. Życie seksualne, stanowiące tabu w mieszczańskich domach – z wieloma pomieszczeniami o charakterze prywatnym, takimi jak: sypialnia małżeńska, buduar, a przynajmniej alkowa, czyli prywatna część wspólnego pomieszczenia – w domach ludzi niezamożnych nie mogło stanowić tajemnicy. O menstruacji dziewcząt wiedzieli wszyscy domownicy [...]. Kontakty seksualne odbywały się zarówno na marginesie życia prywatnego, jak i publicznego, np. w ciemnym miejscu na jakiejś zabawie, w krzakach itp. albo w obecności członków rodziny”[49].

Dopiero postępująca demokratyzacja i bogacenie się społeczeństw spowodowały, że również niższe klasy społeczne zaczęły mieć dostęp, potrzebę, a przede wszystkim możliwość korzystania z pornografii.

Być może najlepiej zróżnicowanie tego, co w XIX wieku dopiero się rozpoczynało, by osiągnąć apogeum w końcu wieku XX, ilustruje różnica dotycząca zakazów w sferze seksualnej. Wielu badaczy próbuje porównać koniec wieku XIX i XX, wskazując na pewne podobieństwa pomiędzy tymi czasami. Brian McNair zauważa, że fin de siècle charakteryzował się powstaniem „Nowej Kobiety” i ruchu estetów, strachem przed syfilisem (według niektórych obliczeń chorowała na niego np. ponad połowa mieszkańców Nowego Jorku) i ruchem antyprostytucyjnym; koniec tysiąclecia zaś powstaniem ruchów feministycznych i emancypacją gejów, strachem przed AIDS i ruchem antypornograficznym[50]. Podobne analogie zauważa Lynda Nead, która jednak dostrzega także pewną niezwykle istotną różnicę. Jeżeli bowiem „[r]egulacja w duchu odnowy moralności lat 70. [XX wieku] polegała na dążeniu do kontrolowania przedstawień seksu w przeciwieństwie do regulowania seksualnych zachowań. [...]. Ekspresja symboliczna znalazła się w centrum zabiegów i dyskursów tego czasu”[51]. Dziś bowiem istotniejsza od realności wydaje się sfera symboliczno-obrazowa. W świecie symulakrycznym przedstawienie zaczyna mieć większą wartość niż rzeczywistość. Zwłaszcza jeżeli przedstawienie ma formę wizualną, bowiem akty werbalne coraz częściej nie interesują nawet prawodawców. „W końcu lat 70. pojęcie pornografii przestało obejmować werbalne formy ekspresji. W Raporcie Komitetu Williamsa z 1979 roku zalecano całkowite wyłączenie słowa pisanego spod cenzury czy innej formy kontroli prawnej jego ewentualnej obscenicznej natury”[52]. Do podobnych wniosków doszła amerykańska komisja do spraw pornografii, która w 1986 roku stwierdziła, że: „gdy tekstowi nie towarzyszy fotografia, aby przyswoić sobie jego przekaz, musimy wręcz automatycznie uruchomić nasze zdolności myślenia. Słowo pisane nie prowokuje do bezwarunkowej reakcji, charakterystycznej dla odbioru fotograficznego. Czytanie książki i oglądanie obrazu to dwa z gruntu rzeczy odmienne zajęcia”[53].

Prawdopodobnie więc dzisiejsza popularność porno nie wynika tylko ze strachu przed AIDS ani z męskiego lęku przed wyemancypowanymi kobietami, ale także z faktu, iż erotyzm interesował ludzi od zawsze, a dzisiaj mamy techniczne i społeczne warunki, by z niego w pełni korzystać. A ponadto żyjemy w świecie zdominowanym przez media, w którym – jak twierdzą pesymiści – symulakra wypierają rzeczywistość, co zapewne także sprzyja przeniesieniu pewnych zachowań w sferę wirtualną. Choć z drugiej strony, jak twierdzą optymiści, seks uprawiamy nadal i nie są w stanie tego zmienić nawet miliony erotycznych wizerunków, które możemy znaleźć w Internecie.

 


[1] G. Vincent, Historia sekretu?, przeł. K. Skawina, [w:] Historia życia prywatnego, t. 5: Od pierwszej wojny światowej do naszych czasów, red. A. Prost i G. Vincent, Ossolineum, Wrocław 2000, s. 397.

[2] B. McNair, Seks, demokratyzacja pożądania i media, czyli kultura obnażania, przeł. E. Klekot, MUZA, Warszawa 2004, s. 124.

[3] Por. Z. Lew-Starowicz, Encyklopedia erotyki, MUZA, Warszawa 2004, s. 470.

[4] J.R. Petersen, Stulecie seksu, red. i przedmowa H.M. Hefner, przeł. A. Jankowski, Rebis, Poznań 2002, s. 253.

[5] Ibidem, s. 422.

[6] X. Delau, Le Consensus pornographique, Mango, Paris 2002, s. 8.

[7] Por. E. Schlosser, The Business of pornography, „US News and World Report”, 1997, no. 8.

[8] Por. W. Hamilton, The mainstream flirts with pornography chic, „New York Times”, 21 marca 1999.

[9] M. Pęczak, Nagie fakty o porno, „Polityka”, 2007, nr 13.

[10] Jak na przykład pogodzić je z informacją, że w 1958 roku „gazety przedrukowały oświadczenie rządu [USA], że wysyłkowa sprzedaż obscenicznych wydawnictw jest interesem przynoszącym firmom 500 milionów dolarów rocznie” (J.R. Petersen, Stulecie…, op. cit., s. 261).

[11] Por. C. Blackledge, Wagina. Kobieca seksualność w historii kultury, przeł. K. Bartuzi, Prószyński, Warszawa 2005, s. 57.

[12] Por. K. Kowalski, Eros i Kostucha, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1990.

[13] Por. K. Clark, Pornography: The Lognford Report, Coronet, London 1972, s. 99-100.

[14] Por. P. Saenger, Silent reading: its impact on the late medieval script and society, „Viator. Medieval and Renaissance Studies”, vol. XIII, 1982.

[15] O.F. Best, przy współpracy W.M. Schleidta, Historia pocałunku, przeł. A. Kryczyńska, MUZA, Warszawa 2003, s. 278.

[16] R. Tannahill, Historia seksu, przeł. G. Woźniak, KiW, Warszawa 2001, s. 377-378.

[17] P. Braunstein, Bliżej intymności. XIV-XV wiek, przeł. K. Skawina, [w:] Historia życia prywatnego, t. 2: Od Europy feudalnej do renesansu, red. G. Duby, Ossolineum, Wrocław 1998, s. 616.

[18] T.J. Clark, The Painting of Modern Life: Paris in the Art of Monet and his Followers, Thames & Hudson, London 1985, s. 131.

[19] Por. K. Clark, Akt. Studium idealnej formy, przeł. J. Bomba, WAiF, Warszawa 1998.

[20] O. Ranum, Ostoje intymności, przeł. K. Osińska-Boska, [w:] Historia życia prywatnego, t. 3: Od renesansu do oświecenia, red. Roger Chartir, Ossolineum, Wrocław 1998, s. 237.

[21] M. Poprzęcka, Akt polski, Edipresse Polska, Warszawa 2006, s. 19.

[22] B. McNair, Seks…, op. cit., s. 82.

[23] J.M. Goulemomot, Praktyki literackie albo jawność życia prywatnego, przeł. K. Osińska-Boska, [w:] Historia życia prywatnego, t. 3, op. cit., s. 417.

[24] Ibidem.

[25] Por. L. Hunt, Rewolucja francuska a życie prywatne, przeł. A. Paderewska-Gryza, [w:] Historia życia prywatnego, t. 4: Od rewolucji francuskiej do pierwszej wojny światowej, red. M. Perrot, Ossolineum, Wrocław 1998, s. 46.

[26] R. Tannahill, Historia…, op. cit., s. 378.

[27] Por. ibidem, s. 403-405.

[28] P. Califia, Public Sex: The Culture of Radical Sex, Cleiss Press, Pittsburgh 1994, s. 169.

[29] P. Elmer-Dewitt, On a screen near you: cyberporn, „Time”, 3 lipca 1995.

[30] B. McNair, Seks…, op. cit., s. 82.

[31] W.A. Ewing, The Body, Thames & Hudson, London 1994, s. 208.

[32] Por. J.R. Petersen, Stulecie…., op. cit., s. 23.

[33] Ibidem, s. 24.

[34] L. Nead, Akt kobiecy. Sztuka, obscena i seksualność, przeł. E. Franus, REBIS, Poznań 1998, s. 93.

[35] T. Szlendak, Architektonika romansu. O społecznej naturze miłości erotycznej, Oficyna Naukowa, Warszawa 2002, s. 78.

[36] Por. J.R. Petersen, Stulecie…, op. cit., s. 134.

[37] Ibidem, s. 135.

[38] D.M. Friedman, Pan Niepokorny. Kulturowa historia penisa, przeł. J. Kolczyńska, MUZA, Warszawa 2003, s. 264. Friedman podaje, że film ten zarobił ostatecznie 25 milionów dolarów, Petersen twierdzi zaś, że dzieło to przyniosło 100 milionów zysku (por. J.R. Petersen, Stulecie…, op. cit., s. 348).

[39] Por. A. Carol, Nudes, Prudes and Attitudes, New Clarion Press, Cheltenham 1986, s. 5.

[40] A. Giddens, Przemiany intymności. Seksualność, miłość i erotyzm we współczesnym społeczeństwie, przeł. A. Szulużycka, PWN, Warszawa 2006, s. 145.

[41] B. McNair, Seks…, op. cit., s. 96.

[42] E. Badinter, Fałszywa ścieżka, przeł. M. Kozłowska, WAB, Warszawa 2005, s. 106.

[43] P. Veyne, Cesarstwo rzymskie, przeł. K. Arustowicz, [w:] Historia życia prywatnego, t. 1: Od Cesarstwa Rzymskiego do roku tysięcznego, red. P. Veyne, Ossolineum, Wrocław 2005, s. 149.

[44] A. Corbain, Kulisy, przeł. W. Gilewski, [w:] Historia życia prywatnego, t. 4, op. cit., s. 567.

[45] A. Zadrożyńska, Damy i galanci. O polskich zwyczajach towarzyskich, Twój Styl, Warszawa 2004, s. 68.

[46] M. Perrot, Postaci i role, przeł. A. Paderewska-Gryza, [w:] Historia życia prywatnego, t. 4, op. cit., s. 184.

[47] Mrs. Trollope, Domestic Manners of the Americans, London 1832, t. 2, s. 56-57; cyt. za: E. Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego, opr. i słowem wstępnym poprzedził J. Szacki, przeł. H. Datner-Śpiewak i P. Śpiewak, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, s. 179.

[48] M. Foucault, Wola wiedzy, przeł. B. Banasiak i K. Matuszewski, [w:] M. Foucault, Historia seksualności, Czytelnik, Warszawa 1995.

[49] A. Prost, Granice i obszar prywatności, przeł. K. Skawina, [w:] Historia życia prywatnego, t. 5, op. cit., s. 76-77.

[50] Por. B. McNair, Seks…, op. cit., s. 40.

[51] L. Nead, Akt…, op. cit., s. 176.

[52] Ibidem, s. 163; także por.: Report of the Committee on Obscenity and Film Censorship, przewodniczący Bernard Williams, Her Majesty’s Stationery Office, London 1979, Cmnd. 7772.

[53] The Attorney General’s Commission on Pornography – the Meese Commission – Final Report, US Government Printing Office, Washington DC 1986, s. 1, 383; cyt. za: L. Nead, Akt…, op. cit., s. 163.