porno porno porno izle sex izle

Boris KnorrePrawosławie rosyjskie wobec sąsiedztwa – sąsiedzi w otoczeniu prawosławia

Pewnego razu Święty Piotr postanowił oprowadzić po niebie człowieka, który dopiero co przestąpił bramy raju. Szli więc razem, Piotr zaś opowiadał: „Tu widzimy katolików, tu są luteranie, tu anglikanie, tu wyznawcy porządku ormiańskiego…”. W pewnym jednak momencie apostoł Piotr zatrzymał się nagle i rzekł: „Dalej musimy iść bardzo cicho, nikt nie może nas usłyszeć”. „Dlaczego?” – zdziwił się przybysz. „Dlatego że mieszkają tu prawosławni. Oni myślą, że żyją tu sami” (dowcip cerkiewny)

 

Powyższa anegdota trafnie ilustruje przekonanie prawosławnych o słuszności własnej drogi czy też – o monopolu na dostęp do Boga. Jak wiemy, sama nazwa konfesji sugeruje taką pozycję metodologiczną, która utrudnia już w punkcie wyjścia kultywowanie kultury tolerowania i negocjacji z Innym, a co za tym idzie: kultury sąsiedztwa z owym Innym. „Prawosławie” to przecież „prawidłowe sławienie” Boga. To właśnie sprawia, że prawosławna autoidentyfikacja musi być w znacznym stopniu budowana poprzez przypominanie o „słuszności” własnej tradycji religijnej, kontrastowanej z innymi tradycjami, które tym samym miałyby być „niesłuszne”.

Rosyjska Cerkiew Prawosławna (RPC – rozumiana jako instytucja przystosowana do roli podzespołu machiny państwowej) postrzegała koegzystencję z innowiercami jako fakt niepożądany. Właśnie prawosławie, przepojone tradycją konserwatywną, wyjątkowo mocno akcentuje i artykułuje na zewnątrz własną wyjątkowość kulturowo-historyczną, własną obyczajowość i specyfikę nacjonalistyczną. Tym samym z dużą podejrzliwością traktuje nawet hipotetyczną możliwość zetknięcia z innymi tradycjami religijnymi. Do tej pory reprodukowane i wypracowywane są strategie ochronne, które miałyby neutralizować kontakty ze światem zachodnim. Czynione jest to często w opozycji do innych współczesnych tendencji, charakterystycznych dla świata euroamerykańskiego, takich jak rozwój społeczeństwa obywatelskiego, demokratyzacja dyskursu, negocjacja swobód obywatelskich.

Owe strategie ochronne podejmowane są nie tylko oddolnie, poprzez prowincjonalne kręgi konserwatywne, ale także w ramach tak zwanej doktryny „prawosławnej cywilizacji” (nazywanej także doktryną „cywilizacji rosyjskiej” lub „rosyjskiego świata”), lansowanej przez obecnego patriarchę RPC Kiryłła (Gundiajewa). Znamienna wydaje się pozycja zwierzchnika Wydziału ds. Kontaktów Cerkwi i Społeczeństwa arcykapłana Wsiewołoda Czaplina, który uważa, że: „cywilizacja prawosławna nie będzie tolerować wielu atrybutów współczesnego społeczeństwa zachodniego, takich jak konkurencyjność, skargowy model procesu czy inne elementy demokracji politycznej, opierające się na rozdziale i podziałach. Społeczeństwo podzielone jest z samej swej natury grzeszne…”[1]. Szerzej o konieczności odrzucenia cywilizacji zachodniej pisze Czaplin w Pięciu postulatach prawosławnej cywilizacji, gdzie stwierdza między innymi, że „Zachód z własnej woli odciął się od tych aspektów własnej przeszłości, które niegdyś cementowały jego relacje z Rosją” i że dzisiejsza Rosja jest „być może jedyną już cywilizacją chrześcijańską”[2]. Czaplin oskarża Zachód o głębokie przywiązanie do konsumeryzmu, „hedonizmu, a także kultu indyferentyzmu religijnego i moralnego”, co miałoby czynić kraje zachodnie bezsilnymi wobec religijnie motywowanych obcych sił[3]. Obecny patriarcha Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, będąc jeszcze metropolitą, krytykował chrześcijaństwo zachodnie za to, że „przyjąwszy postulat wolności człowieka rozumianego jako byt ziemski, twór społeczno-kulturowy”, jakoby „uświęcono związek doktryny neopogańskiej z etyką chrześcijańską”[4]. Co więcej, ideologia „prawosławnej cywilizacji” pozwala jej apologetom dawać pierwszeństwo światowi niechrześcijańskiemu przed chrześcijańskim po to, by przeciwdziałać sekularyzacji. I tak, zastanawiając się, czy Zachód powróci do swych chrześcijańskich korzeni, arcykapłan Wsiewołod Czaplin odpowiada: „Możliwe, że dzięki wpływowi Islamu – tak [...]”[5].

Podejście patriarchy Kiryłła i aparatu RPC do chrześcijaństwa zachodniego jest dwoiste. Z jednej strony poddaje się je silnej krytyce, szczególnie jeśli przekaz kierowany jest do publiczności rosyjskiej bądź do odbiorców z kraju prawosławnego. Z drugiej strony – patriarchia moskiewska adoruje Kościół rzymskokatolicki, mówiąc o konieczności konsolidacji i dodatkowym połączeniu sił z niektórymi Kościołami protestanckimi w imię walki z sekularyzacją i przeciwstawienia się globalnym procesom rozmywania tożsamości w krajach europejskich.

Tak czy inaczej egzystowanie w warunkach społeczeństwa multikulturowego zmusza Rosyjską Cerkiew Prawosławną, pomimo jej zabiegów ochronnych, do poszukiwania nowych sposobów autoidentyfikacji, która w ten czy inny sposób odnosiłaby się do współczesnych tendencji społecznych, takich jak świadomość świecka, prywatyzacja religii, rozwój technologii komunikacji, bardziej otwarty przepływ informacji i inne zmienne towarzyszące globalizacji. Ponadto RPC, funkcjonując na arenie międzynarodowej, musi chcąc nie chcąc pozyskać zrozumienie ze strony tak krytykowanego przez nią świata Zachodu.

 

Modele sąsiedztwa „do użytku wewnętrznego”

Współczesna Rosja wypracowała kilka modeli relacji z religijnymi „sąsiadami”. Trzy z nich wydają się dominujące.

Pierwszy to model „wzajemnego szacunku”, zakładający sąsiedztwo rozumiane jako formalną umowę kilku religii, legitymizujących swoją pozycję trwałego i długiego funkcjonowania na kartach rosyjskiej historii. Prawo do uczestnictwa w budowaniu dobrosąsiedzkich relacji, a nawet do współtworzenia swoistego aliansu politycznego, konsolidacji i partnerstwa ideologicznego, posiadają te religie, które udokumentowały swoje co najmniej kilkuwiekowe zakorzenienie w ruskiej glebie. Owymi uprzywilejowanymi graczami są islam, judaizm i buddyzm, które prócz mocno udokumentowanych związków historycznych mają również w Rosji silną reprezentację liczbową (szczególnie wielomilionowy islam). Religie owe zostały obok chrześcijaństwa wymienione w preambule federalnej ustawy z 1997 roku „O wolności sumienia i grupach religijnych”, w której mówi się o ich „poszanowaniu”[6]. Dzięki zabiegom metropolity Kiryłła i zbliżonych do niego polityków prawosławnych treść ustawy została jednak delikatnie zmodyfikowana – wprowadzono mianowicie pojęcie „czterech religii tradycyjnych”: prawosławia, islamu, judaizmu i buddyzmu. Tym oto sposobem chrześcijaństwo – uznawane za jednego z czterech uprzywilejowanych graczy – zostało „skonkretyzowane” do prawosławia… Za takim rozwiązaniem lobbowała między innymi założona z cerkiewnej inicjatywy organizacja społeczna Międzyreligijna Rada Rosji, która w 1998 roku zrzeszyła „przywódców duchownych i przedstawicieli czterech tradycyjnych konfesji Rosji”.

Zauważmy, że obecny patriarcha, który był wtedy metropolitą, domagał się przyznania prawosławiu roli koordynatora religii tradycyjnych i proponował m.in. podczas obrad Światowego Soboru Ludu Rosyjskiego[7], by „dostarczyć RPC możliwości zabezpieczające jej dominującą pozycję wśród innych tradycyjnych wyznań w Rosji”[8]. Elity cerkiewne dokonują również prób wpływania na charakter tożsamości buddyjskiej i islamskiej, partycypując w procesie przekonstruowania miejscowych modeli etnicznych tych religii i formatując je w ramach identyfikacji rosyjskiej. Czynione jest to przy jednoczesnym odcinaniu poszczególnych grup od wymiany zewnętrznej, od kontaktów z ośrodkami zagranicznymi.

Jednym z procerkiewnie zorientowanych liderów muzułmanów w Rosji jest najwyższy mufti Tałgat Tadżuddin – przewodniczący prezydium Centralnej Duchownej Rady Muzułmanów w Rosji i Europejskich Krajach WNP. Tadżuddin w sytuacjach spornych, nawet tych, które dotyczą islamu, wspiera inicjatywy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. I tak, w odróżnieniu od innego lidera – Rawija Gajnutdina, poparł on projekt RPC o wprowadzeniu do szkół przedmiotu Podstawy kultury prawosławnej, który spotkał się z silną krytyką ze strony muzułmanów.

Nie można jednak zapominać o sytuacjach, w których działania cerkiewne przyjmują wektor odmienny od inicjatyw rządowych. Tak stało się na przykład z projektem „rosyjski islam”. Program ów został opracowany w celi sformowania lobby wśród Rosjan przechodzących na islam, tak by w dalszej perspektywie poprzez nich właśnie oddziaływać na grupy etniczne tradycyjnie muzułmańskie i sprzyjać ich „rosyjskiej inkulturacji”.

Motywacja działań rządowych wydaje się jak najbardziej zrozumiała – lobbing ma przeciwdziałać rozwojowi wahabizmu w Rosji. Realizacja polityki Kremla wiąże się jednak nie tylko ze zwalczaniem terroryzmu, ale i z niechęcią do jakichkolwiek obcych wpływów jako takich. Z tegoż powodu w Tatarstanie władze zablokowały realizowany od kilku lat program nauki języka arabskiego w szkołach publicznych, który był sponsorowany z zagranicy.

Rosyjska Cerkiew Prawosławna partycypowała również w formowaniu i realizacji kremlowskiej polityki w odniesieniu do buddyzmu, zorientowanej na sformowanie modelu prorosyjskiego, sadowiącego buddyzm w lokalnej niszy, redukującej niebezpieczeństwo prozelityzmu i buddyjskiego wpływu na świadomość społeczną. Administracja RPC wywierała w związku z tym presję na Ministerstwo Spraw Zagranicznych RF, prosząc o niewydawanie wizy XIV Dalajlamie Tenzin Gjaco – by w ten sposób w miarę możliwości minimalizować oddziaływanie buddyzmu tybetańskiego i odcinać buddyzm rosyjski od ośrodków światowych. Zauważmy przy tym, że w Buriacji i Kałmucji (a więc w republikach z tradycyjnie zakorzenionym buddyzmem) wcześniej czy później powstawały miejscowe organizacje buddyjskie, stojące w opozycji do grup zorientowanych na współpracę międzynarodową. Nie możemy oczywiście wiązać tego faktu bezpośrednio z działaniem RPC. Niemniej Rosyjska Cerkiew Prawosławna, starając się oddziaływać na sąsiedztwo buddyjskie, wpisywała się w tym przypadku w nurt polityki państwowej.

Drugi model budowania relacji sąsiedzkich RPC stosowany jest w odniesieniu do wszystkich grup religijnych, które istnieją w Rosji od wieków, nie zostały jednak uznane za tradycyjne. Wobec tych religii Rosyjska Cerkiew Prawosławna stara się dystansować poprzez działania praktyczne i niejednokrotnie sięga do resursów administracyjnych, by nie dopuścić do ich rozprzestrzeniania w Rosji. Działania takie wydają się jednak mało realne na wyższym szczeblu, dlatego że np. liderzy protestanccy czy katoliccy wchodzą w skład Rady Współpracy z Organizacjami Religijnymi przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej. Na poziomie regionalnym czy lokalnym dochodzi jednak do przypadków dyskryminacji, której stopień zależny jest od aktualnej sytuacji politycznej. Antagonizmy wydają się widoczne szczególnie w relacjach z katolicyzmem, uznawanym za dawnego konkurenta, zdolnego do współzawodnictwa z prawosławiem na najbliższym polu – poprzez duszpasterstwo i działalność misyjną. Z tego właśnie powodu RPC stara się ograniczyć możliwości rozwoju katolicyzmu w Rosji. Wyrazistą ilustracją owej tendencji może być reakcja na podniesienie decyzją Watykanu rosyjskich administratur apostolskich do godności diecezji. Owo przekształcenie RPC uznała za skandal, wywierając presję na Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, które w rezultacie działań cerkiewnych jęło odmawiać wydawania i przedłużania wiz zagranicznym duchownym katolickim. W kwietniu 2002 roku został deportowany z Rosji obywatel włoski, proboszcz parafii we Władymirze, ks. Stefano Caprio. W sierpniu pozbawiono wizy rosyjskiej proboszcza w Jarosławiu, słowackiego księdza Stanisława Krajniaka, a we wrześniu – księdza polskiego Jarosława Wiszniewskiego, pracującego na Sachalinie, a także proboszcza z Rostowa na Donie ks. Edwarda Mackiewicza. Presję wywierano również na katolickich księży posiadających obywatelstwo rosyjskie. Blokowano inicjatywy socjalne, przede wszystkim w Nowosybirsku i Niżnym Nowogrodzie. Nasilały się tendencje wrogości, traktowania katolicyzmu jako kultury „obcej dla Rosji”. Owocowały one protestami, czasem bardzo prymitywnymi (np. przeciw finansowaniu katolickich agencji informacyjnych, a także prymitywne spory wybuchające między grupami prawosławnych i katolików, takie jak między prawosławną organizacją społeczną „Radoneż” i katolicką agencją informacyjną „Blagowest-info” w 2002 roku).

Również do protestantyzmu Cerkiew prawosławna odnosi się z niechęcią. Z protestantami należy się liczyć, jednak nie są oni oficjalnie uznawani w sposób, w jaki czyni się to wobec trzech „tradycyjnych religii”. W ciągu ostatnich 15 lat w retoryce RPC oskarżenia protestantów o prozelityzm były jednak niezwykle rzadkie. A. Judin uważa, że przyczyn może być tu kilka. Po pierwsze – liczebność denominacji protestanckich w Rosji jest kilkakrotnie większa niż katolików. Konflikt z protestantyzmem rosyjskim mógłby więc stać się swoistym detonatorem. Nadto protestantyzm zdołał wypracować własną, specyficzną kulturę protestancko-rosyjską, co sprawiło, że kwestia jego inkulturacji została już w przeszłości rozstrzygnięta i jest w dalszym ciągu z sukcesem realizowana[9].

Na poziomie państwowym protestanci wpisali się z powodzeniem w wektor polityki wyznaniowej Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Przewodniczący Rosyjskiego Związku Chrześcijan Wiary Ewangelicznej (zielonoświątkowcy) Siergiej Riachowski poparł inicjatywy socjalne RPC, w tym także edukacyjne, zorientowane na wprowadzenie Podstaw kultury prawosławnej do szkół. Z kolei Sekretarz ds. Kontaktów Zewnętrznych Rosyjskiego Związku Ewangelicznych Chrześcijan Baptystów Aleksandr Siemczenko gotów jest skorygować politykę informacyjną protestantów, wychodząc naprzeciw RPC. W oczach państwa protestanci znajdują się oczywiście o szczebel niżej niż prawosławni. Na oficjalne uroczystości, takie jak mianowanie gubernatora, liderzy protestanccy nie są zwykle zapraszani bądź w nich nie uczestniczą, podczas gdy bez obecności biskupa prawosławnego ceremonia taka odbyć się nie może.

Na niższym szczeblu prawosławni i protestanci starają się ograniczać wzajemne kontakty. Wobec protestantów realizowana jest często zasada „niedostrzegania”, stosowane są także niejawne ograniczenia, szczególnie w przypadku ich działalności misyjnej. Protestanci nie powinni się więc społecznie afiszować, powinni postępować tak, by „być niezbyt widocznymi”, nie powinni korzystać z reklam, działać w przestrzeni publicznej, a ograniczać się do komunikacji wewnątrzkorporacyjnej i kontaktów interpersonalnych. Wspólne akcje społeczne z prawosławnymi nie są raczej mile widziane. Nie budzi również zachwytu RPC zaangażowanie w sektor socjalny samych protestantów.

Jeżeli duchowny prawosławny wypracował dobre relacje osobiste z elitami miejscowej administracji terytorialnej, nierzadko ma również prawo do kształtowania dyskryminacyjnej polityki na poziomie municypalnym, w tym w stosunku do protestantów. Jeśli więc wierni zapragną wynająć pomieszczenia, administracja miejska odpowie w takim przypadku w sposób następujący: „Porozmawiajcie z naszym miejscowym duchownym [prawosławnym], ojcem N. Jeśli on nie ma nic przeciwko, my wam również damy pozwolenie”. Sami urzędnicy, niejednokrotnie nastawieni procerkiewnie, patrzą na inicjatywy protestanckie z pewną podejrzliwością. Na przykład w Rejonie Domodiedowskim Obwodu Moskiewskiego urzędnik, do którego protestanci zwrócili się z projektami inicjatyw społecznych, oznajmił: „Wy chcecie z pomocą waszych inicjatyw złowić w swe sieci słabsze prawosławne dusze, zmiękczone koniakiem i słoniną”. Można jednak przytoczyć i bardziej alarmujące przypadki, na przykład z Władywostoku, gdzie odbiera się właśnie budynek Adwentystom Dnia Siódmego[10], czy z Archangielska, gdzie prowadzi się kampanię przeciwko „różnowiercom”. Akcja owa rozpoczęła się w zeszłym roku po przeobrażeniu biskupstwa w metropolię i nadaniu jej nowego zwierzchnika[11]. Najczęściej jednak – jak już wspomnieliśmy – protestantów próbuje się po prostu nie dostrzegać, oni sami prowadzą swoją działalność misyjną z ostrożnością, w myśl powiedzenia „ciszej niż woda, niżej niż trawa”.

Trzeci typ sąsiedzkich relacji międzywyznaniowych w Rosji to „model zakazu”, wyrażający się poprzez otwartą wrogość i dążenie do wygaszenia, likwidacji grup „niesłusznych”. Stosowany jest on zwykle w stosunku do Nowych Ruchów Religijnych (ros. NRD) oraz różnego rodzaju grup New Age, jeśli tylko pretendują one do przyjęcia formy jakiejkolwiek organizacji społecznej. Model ów realizowany jest także wobec grup neopogańskich i neoorientalnych, niezakorzenionych historycznie i starających się rozwijać własną działalność misyjną, a także wobec scjentologów, a nawet świadków Jehowy. Negowanie dobrosąsiedztwa będzie w tym przypadku widoczne również na niższych szczeblach, wrogości sprzyja bowiem również psychologia ludowa, uruchamiająca wobec podejrzanych religijnie grup kategorię Obcego. Wspomniane mechanizmy psychologiczne są także stymulowane odgórnie. RPC może dla realizacji podobnych działań inicjować formalną konsolidację z religiami „tradycyjnymi” i eksponować ich niechęć do NRD. Tak działo się w relacjach z Towarzystwem Świadomości Kriszny. Po to, by zaprotestować przeciw przyznaniu działki pod świątynię krisznowców, a także by sprzeciwić się ich programowi dobroczynnemu „Żywność dla życia”, w 2004 roku Rosyjska Cerkiew Prawosławna zainicjowała powstanie odpowiedniego aktu Międzyreligijnej Rady Rosji, podpisanego także przez liderów muzułmańskich, buddyjskich i judaistycznych[12].

 

Kwestia sąsiedztwa jako symulakr w warunkach słabej demokratyzacji społeczności cerkiewnej

Jeśli zaczniemy zastanawiać się poważnie nad tym, jakimi zasadami kierują się sami prawosławni, budując relacje z innymi religiami, okaże się, że sąsiedztwo jest dla nich w dużej mierze symulakrem właśnie. Szeregowi wierni nie traktują bowiem sąsiadowania jako realnego zjawiska, nie wiążą go ze swą codziennością, uważają sąsiadów za wytwory wirtualne, za obiekty ciekawe jedynie dla salonów, dla wielkiej polityki. Tymczasem bywalcy prawosławnych salonów kierują się doraźnymi interesami i lobbują za określonymi rozwiązaniami, posiłkując się przesłankami ideologicznymi czy też po prostu populistycznym konformizmem, chęcią dopasowania się do politycznego mainstreamu. Tym bardziej że w głównym nurcie wielkiej polityki utrzymuje się dobra koniunktura na Cerkiew, trwa ciągle moda na prawosławie wśród rządowych urzędników, trwa już długo, od początku lat dwutysięcznych co najmniej.

Można więc śmiało stwierdzić, że wierni kwestii sąsiedztwa i budowy kultury dialogu międzyreligijnego poważnie nie rozważają, czemu winna jest przede wszystkim słabo rozwinięta postawa obywatelska w społeczności prawosławnej. RPC nie jest instytucją dążącą do demokratyzacji, nie buduje społeczeństwa obywatelskiego. Wobec przejawów indywidualnego myślenia uruchamia raczej sankcje negatywne niż pozytywne, nie może go przecież tolerować, skoro dostrzega w nim konflikt z nakazem posłuszeństwa. Tym samym jakiekolwiek oddolne inicjatywy nie mogą być zgodnie z owym myśleniem wspierane. Myślenie to wyrasta zaś na tradycji systemu klerykalnego i tradycji prawosławnej ascezy, wymagającej od wiernych minimalizacji własnych żądz, potrzeb, indywidualnych dążeń i przejawów jednostkowej woli podczas realizacji fundamentalnych kwestii doczesnych, takich jak budowanie światopoglądu politycznego i socjokulturowego. Zgodnie z tą tendencją większa część kleru i wiernych pozostaje więc pasywna wobec działań „ziemskich”, wobec przyziemnych problemów. Nie są one z reguły artykułowane i nagłaśniane, bo mówić o nich nie wypada i nie warto. Miast tego drażliwe rozmowy są blokowane i wygaszane, od bolesnych tematów lepiej odchodzić, rozmywać je. Tak dzieje się również z kwestią sąsiedztwa. Jeśli samych prawosławnych uznać za „sąsiadów”, to należy powiedzieć, że sąsiedzi owi nie dojrzeli jeszcze do uczciwego i świadomego wypełniania swojej roli.

Nie można jednak zapominać, że w latach dziewięćdziesiątych kwestie sąsiedztwa były podejmowane i owocowały szeregiem oddolnych inicjatyw, niejednokroć radykalnych i dalekich od idei dialogicznych. Duchowni prawosławni starali się wtedy uporać z sąsiadami organizując protesty przeciw ekumenizmowi, który dezawuowali przypominając o skompromitowanych działaniach ekumenicznych, inicjowanych przez radziecki establiszment. Potępiając wspólne modlitwy z różnowiercami (tym bardziej wspólną komunię), organizowali jednocześnie „oddolne” akcje przeciw schizmatyckim misjom i innowierczemu wykorzystywaniu historycznych miejsc kultu. Zgodnie z ową tendencją organizacja społeczna Związek Bractw Prawosławnych przeprowadzała protesty i mityngi obfitujące w ekscesy antysemickie w czasie Święta Chanuki, celebrowanego przez rosyjskich Żydów na Kremlu w 1991 roku. Przyznajmy jednak, że gdyby nie odgórna kontrola i regulacja sąsiedzkich zaognień, część prawosławnych wiernych (na przykład znacząca grupa monarchistów) mogłaby podejmować bardziej radykalne działania, jak stało się to w Rostowie na Donie, gdzie pod koniec lat dziewięćdziesiątych grupa prawosławnych Kozaków pobiła krisznowców śpiewających na ulicach miasta.

W latach dziewięćdziesiątych Rosyjska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego przejęła od Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą (RPCZ) specyficzny patos, nie nauczyła się jednak od niej kultury tolerancji i dobrosąsiedztwa.

RPCZ – mimo swego konserwatyzmu i sentymentów monarchistycznych – odróżniała kwestie komunikowania i relacji społecznych z innymi konfesjami od kwestii własnej „suwerenności religijnej”. Mogła więc gromko krytykować ekumenizm, mogła dystansować się od chrześcijan innych wyznań na planie religijnym, ale jednocześnie wypracowywała z nimi dobrosąsiedzkie relacje i wzmacniała mechanizmy wzajemnej samopomocy.

Kiedy jednak RPCZ powróciła na rosyjską ziemię w latach dziewięćdziesiątych, jej zachowawczość, konserwatyzm, antyekumenizm i nastroje antysemickie doprowadziły ją do izolacjonizmu i stagnacji. Nie należy jednak zapominać, że wraz z osłabieniem aktywności obywatelskiej Rosjan w latach dwutysięcznych i stabilizacją społeczno-ekonomiczną w kraju oklapły również tak fanatyczne wcześniej „prawosławne jastrzębie”.

 

Czy możliwe jest wypracowanie relacji sąsiedzkich wiernych wewnątrz samego prawosławia rosyjskiego?

Rzecz w tym, że rosyjskie prawosławie nie wchodzi w dialog nie tylko z innymi konfesjami, ale i z samym sobą. Cerkiewny etos nie sprzyja rozwijaniu zaufania i kontaktów pomiędzy aktorami z różnych poziomów struktury hierarchicznej, na przykład pomiędzy parafianami a duchownymi, między duchownymi niższego i wyższego szczebla, między księżmi a biskupami czy między biskupami i Synodem.

Nikły okazuje się również dialog w ramach tego samego poziomu hierarchicznego, na przykład pomiędzy wiernymi (dlatego że ich aktywność wewnątrz Cerkwi definiuje duchowny), a także pomiędzy duchownymi (bo za nich decyduje biskup…). Aktorzy poszczególnych poziomów pozbawieni są autonomii wystarczającej do refleksji na temat miejsca i roli poszczególnych członków kościelnej wspólnoty. Specyfika kultury korporacyjnej w prawosławiu wzmacnia nieufność wśród wiernych, prowadząc do wzajemnej obojętności. Pisze o tym bardzo trafnie duchowny Gieorgij Kryłow w artykule O korporacyjności w Cerkwi (optyka księdza parafialnego)[13]. Opisany fenomen jest głęboko zakorzeniony historycznie, co jednak wykracza już poza ramy niniejszego artykułu.

Wierni pogrążeni w cerkiewnej codzienności muszą więc wybierać pomiędzy dwoma wariantami własnego bytowania: albo współtworzyć masę, pozbawioną zdolności wzajemnego dostrzegania elementów ją tworzących, albo zrzeszyć się na bardzo ogólnym poziomie pod sztandarami głoszącymi wzniosłe, bombastyczne hasła-klisze, wzywające do zbawienia Kościoła, ojczyzny bądź ludzkości jako takiej. Podczas mówienia o ludzkości „jako takiej” łatwo zatracić poczucie wartości pojedynczego człowieka. Człowiek staje się w Kościele niewidoczny, prawosławie nie kultywuje kultury słuchania wiernych, nie pochyla się nad ich realnymi potrzebami, wątpliwościami i troskami.

Trudno w takiej sytuacji budować kulturę relacji z sąsiadami. Tradycja prawosławna w tej formie, w jakiej dotarła do nas, przetopiona w radzieckiej kuźni, jest niezwykle zhierarchizowana i zbiurokratyzowana. Nie bez przyczyny ukuły się wśród wiernych i niższych księży takie powiedzenia jak „pion strachu” czy „prawo pańszczyźniane”[14]. Uwarunkowania owe sprzyjają nie tyle rozwojowi potencjału osobistego i obywatelskiego, ile podporządkowaniu wyrażanemu w formie ekstatycznej, rytualnej bądź ideologicznej, dalekiej od dialogizmu.

Komunikacja interpersonalna jest w prawosławnej kulturze minimalizowana. Wierni nie są zachęcani do rozwijania wzajemnych kontaktów. Również na poziomie kultu brak mechanizmów, które mogłyby je inicjować i wzmacniać więź w ramach grupy religijnej w wymiarze horyzontalnym. Komunikacja redukowana jest do przekazów weryfikowanych kanonicznie, przekazów obrzędowych, schematycznych. Religijność preferuje zaś postawy pasywne, wyrażane poprzez uczestnictwo w wielogodzinnych liturgiach i modlitwach.

Doba ma ograniczoną liczbę godzin. Im więcej czasu poświęcamy modłom i mszy, podczas której komunikacja skupia się na funkcjach kultowo-mistycznych, tym mniej czasu na proste bytowe rozmowy pomiędzy wiernymi. Brakuje go w każdym razie w ramach zakreślonych przez przestrzeń religijną. Tradycja kultowo-liturgiczna jest zorientowana – jak pisze badacz rosyjskiego prawosławia Iwan Zabajew – na swoisty religijny „sakralny indywidualizm”[15]. Jedność grupy religijnej możliwa jest tu dopiero na bardzo wysokim, abstrakcyjnym, ideologicznym poziomie.

Sygnalizowane zjawiska są oczywiście również skorelowane ze współczesnymi procesami indywidualizacji świadomości prawosławnej i odkościelnienia, rozumianego jako deinstytucjonalizacja religii. Subkultura internetowa zaczyna już krytycznie przewartościowywać tradycje korporacyjne w Cerkwi i buduje nowe typy relacji, nowe modele komunikacji, pozwalające na przykład na interaktywne dyskusje on-line pomiędzy duchownymi a osobami świeckimi.

W samej RPC jako instytucji trudno jednak dopatrywać się obecnie sygnałów dających nadzieję na nową jakość budowania relacji sąsiedzkich – ani wobec innych konfesji, ani wewnątrz samej cerkiewnej społeczności. Taki oto mamy ciekawy model w naszej Rosji.

 

 

Tłumaczenie: Jędrzej Morawiecki

 


[1] В. Емельянов, Достоинство и свобода личности: православный и либеральный взгляд (репортаж о „Круглом столе”, прошедшем по инициативе общества „Радонеж” в гостинице „Даниловская”), Портал-Credo.Ru, 2.07.2004, http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=23835&cf=.

[2] В. Чаплин, Пять постулатов православной цивилизации, „Политический класс” 2007, №2, za: http://www.vrns.ru/sobor_life/detail.php?nid=298&binn_rubrik_pl_news=139&PHPSESSID=2c965f446c27b41eb56e104f0d2dc3c4. Jak czytamy w niniejszym dokumencie: „prawosławna cywilizacja postrzega jako sztuczną i obcą każdą teorię mówiącą o poprawności politycznej i konkurencji ekonomicznej, o nieuniknionym zastoju i nadużyciach, pojawiających się bez rozdzielności (a jeszcze lepiej – konfliktu) władzy, bez konkurencji partii politycznych, bez konfliktu pokoleniowego, bez konfliktu aktorów ekonomicznych, mniejszości i większości itd. W rozumieniu Cerkwi prawosławnej każdy podział jest grzechem, jest chorobą, a nie «czynnikiem twórczym»” (ibidem).

[3] Ibidem.

[4] А. Красиков, Глобализация и православие, [w:] Религия и глобализация на просторах Евразии, М. 2009, s. 57-58.

[5] В. Чаплин, op. cit.

[6] W preambule federalnej ustawy „O wolności sumienia i grupach religijnych” czytamy: „uznając szczególną rolę prawosławia w historii Rosji, jego wkład w rozwój kultury i duchowości, szanując chrześcijaństwo, islam i buddyzm, judaizm i inne religie, stanowiące nieodłączną część historycznej spuścizny narodów Rosji [...]”.

[7] Światowy Sobór Ludu Rosyjskiego (WRNS) jest cerkiewną konferencją, stworzoną przez Kiryłła w czasie, gdy kierował on Wydziałem Relacji Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego, dla politycznego lobbowania idei „prawosławnej cywilizacji” i konsolidacji wokół „rosyjskiego świata”. Nazwa konferencji mówi sama za siebie. Kiryłłowi wielokrotnie udawało się pozyskać rosyjskich polityków i wysokich urzędników administracji państwowej RF. Co więcej, w obradach VI Forum WRNS w grudniu 2001 roku wziął udział Prezydent Rosji Władimir Putin.

[8] Всемирный русский собор. Второй этап, М. 1995, s. 73-74.

[9] А. Юдин, Католический ответ на вызов глобализации в Евразии, [w:] Религия и глобализация на просторах Евразии, под ред. А. Малашенко и С. Филатова, М.: (РОССПЭН), 2009, s. 171.

[10] Во Владивостоке y протестантских церквей отбирают здание, [w:] Живой журнал сообщества „Благая весть. Церковь евангельских христиан-баптистов г. Владивостока”, 28.12.2011, http://baptisti-vl.livejournal.com/25930.html#cutid1.

[11] Р. Лункин, На Север пришла вражда. Глава Совета при Минюсте РФ Дворкин открыл кампанию против неправославных верующих в Архангельской области, [w:] Религия и право, 16.11.2011, http://www.religionip.ru/content/vrazhdasever.

[12] Межрелигиозный совет России выступил против благотворительной программы кришнаитов „Пища жизни”, Newsru.com, 23.09.2004, http://www.newsru.com/religy/23sep2004/pishcha.html.

[13] Г. Крылов, О корпоративности в Церкви (взгляд с позиции приходского священника), Богослов.Ru, 10.05.2011, http://www.bogoslov.ru/text/1667366.html.

[14] Pisze o tym szeroko duchowny Paweł Adelheim. Patrz: П. Адельгейм, Трудовой договор или крепостное право. В епархиях РПЦ МП фактически узаконена система крепостной зависимости священника от епископа, „DOMU LAUKUMS” (цит по. Публикации на Портал-Credo.Ru, http://www.portal-credo.ru/site/?act=monitor&id=11233).

[15] И. Забаев, „Сакральный индивидуализм” и община в современном русском православии, Приход и община в современном православии: корневая система российской религиозности, под ред. А. Агаджаняна и К. Русселе, М. 2011.