porno porno porno izle sex izle

Dariusz DolińskiWstyd – perspektywa psychologiczna

1. Emocje i ich ekspresje

 

Gdy w wiadomościach telewizyjnych oglądamy obrazy pożarów czy powodzi w różnych częściach świata i widzimy twarze ludzi z Afryki, Azji czy Australii, nie mamy wątpliwości, że maluje się na nich przerażenie czy rozpacz. Także ich ruchy ciała czy ton głosu współgrają z tym, co widzimy na twarzach. W psychologii w odniesieniu do zjawisk, które przedstawiam w tym artykule, mówi się o ekspresji emocji. Rozumie się pod tym terminem wszelkie sygnały (zmiany w wyglądzie organizmu, ruchy i dźwięki) emitowane przez jednostkę i będące dla kogoś innego wskazówką przeżywania przez tę osobę określonej emocji.

Choć ludzie z innych kontynentów mogą mówić zupełnie niezrozumiałymi dla nas językami, język ekspresji emocji wydaje się uniwersalny. Czy jest tak istotnie? Świat dzięki telewizji, kinu czy Internetowi stał się bardzo zunifikowany. Takie same dżinsy i samochody zobaczymy na chodnikach miast całego globu. W kinach ludzie z różnych kultur oglądają te same filmy, podziwiają tych samych sportowców, przyglądają się tym samym modelkom, które w reklamach udają zdziwienie, że proszek pierze, a potem cieszą z tego, że wyprał. Sprawia to, że moglibyśmy mieć wątpliwości, czy fakt, że patrząc na twarz Eskimosa potrafimy stwierdzić, że wyraża ona rozpacz, a widząc uśmiechniętego Aborygena mamy przekonanie, że jest on szczęśliwy – jest wystarczającą przesłanką dla przyjęcia tezy, że ekspresja emocji (przynajmniej niektórych) jest kulturowo uniwersalna. Być może Eskimosi i Aborygeni, oglądając w telewizji amerykańskie seriale, nauczyli się wyrażać twarzą poszczególne stany emocjonalne tak, jak ludzie rasy białej, być może my, oglądając filmy z udziałem Eskimosów i Aborygenów, nauczyliśmy się trafnie odczytywać sygnały emocjonalne malujące się na ich twarzach. Na szczęście psychologii udało się ustalić pewne fakty, zanim globalna unifikacja dotknęła cały świat, a także zgromadzić dane innego rodzaju niż powyżej przywoływane.

W klasycznym już dziś eksperymencie Ekmana i Friesena, opublikowanym w 1971 roku[1], czytano członkom egzotycznego plemienia Fore krótką historyjkę (np. „Przyszli jego przyjaciele i on jest szczęśliwy” lub „Jej dziecko zmarło i ona czuje się bardzo smutna”) i pokazywano trzy fotografie białego człowieka. Była to ta sama osoba, ale na jej twarzy malowały się trzy różne emocje, a wśród nich ta, która pasowała do historyjki. Zadaniem osoby badanej było wybranie jednego ze zdjęć. Dodać trzeba, że lud Fore, zamieszkujący góry w Nowej Gwinei, wciąż żył w epoce kamiennej i nie miał żadnych wcześniejszych kontaktów z ludźmi o białej bądź żółtej barwie skóry. Opisane wyżej zadanie okazało się dla większości badanych dość łatwe. W ponad 92% przypadków trafnie wskazywali na twarz wyrażającą radość. Niemal równie trafnie wybierali twarz wyrażającą złość (85,3%) i wstręt (83%). Nieco tylko gorzej było w wypadku strachu (80,5%) oraz smutku (79%). Relatywnie dużo kłopotów mieli badani z trafną identyfikacją zaskoczenia (68%), zwłaszcza w warunkach, gdy twarz na jednym z dwóch pozostałych zdjęć przedstawiała strach. Trafność rozpoznania ekspresji emocji spadała wówczas do poziomu 42,7%, a więc była niewiele większa od losowego. Najprawdopodobniej wynika to z tego, że w ewolucyjnej przeszłości człowieka zarówno strach, jak i zaskoczenie zwykle pojawiały się wraz z zagrożeniem. Również dziś obie te emocje często występują łącznie.

Ekman i Friesen sfotografowali także twarze członków plemienia Fore, wyrażające różne emocje, i przeprowadzili symetryczne badanie na populacji Amerykanów, uzyskując bardzo zbliżone wyniki. Jednocześnie w wielu badaniach wykazywano dość słabą trafność rozpoznawania ekspresji innych emocji. Skłoniło to Ekmana do potraktowania strachu, złości, smutku, radości i wstrętu jako emocji podstawowych, a więc takich, które są pankulturowe – podobnie doświadczane przez różnych ludzi na całym świecie i rozpoznawane na podstawie tych samych sygnałów ekspresji. Inne emocje traktuje Ekman jako pochodne; są one – jego zdaniem – mieszanką różnych emocji podstawowych, a ich ekspresja jest odmienna w poszczególnych kulturach. Jak widzimy, na liście emocji podstawowych nie znalazło się zaskoczenie. Jednym z powodów, dla których tak się stało, były niższe wskaźniki trafności rozpoznawania ekspresji zaskoczenia niż innych emocji, zakwalifikowanych jako podstawowe.

O ile sama idea wyróżnienia emocji podstawowych spotkała się w środowisku psychologów z pełną akceptacją, podstawa tego wyróżnienia była już mniej oczywista. Wybitny psycholog Carroll Izard[2] do listy Ekmana dodał zaskoczenie (jednak!), zainteresowanie, pogardę, poczucie winy i, szczególnie nas tu interesujący, wstyd. Wyodrębniając takie właśnie emocje, kierował się nie tylko zasadą jednoznaczności odróżnialności poszczególnych ekspresji, ale i specyficznością substratu neuronalnego i odróżnialną jakością subiektywną.

Psychologowie są też zgodni, że poszczególnym emocjom odpowiadają bardzo charakterystyczne zmiany mimiczne i pantomimiczne. W wypadku przeżywania strachu nie tylko ludzie, ale i większość innych kręgowców cofa głowę. Już Darwin zauważył, że jest to reakcja zmniejszająca prawdopodobieństwo uszkodzenia tej najważniejszej części ciała. Zupełnie inaczej zachowuje się większość ssaków w stanie odczuwania złości – odsłonięte zęby i wysunięta do przodu głowa mogą ułatwiać atak lub odstraszyć przeciwnika. Warto podkreślić, że wspomniane wyżej ekspresje emocjonalne wyprzedzają w czasie odmienne dla obu emocji reakcje behawioralne (odpowiednio: ucieczkę lub znieruchomienie oraz przeprowadzenie ataku).

Ekspresje ciała charakterystyczne dla poszczególnych emocji wykraczają jednak poza funkcje biologiczne. Pełnią rolę komunikacyjną[3]. Stało się tak dlatego, że w ewolucyjnej przeszłości człowieka poszczególne ekspresje emocjonalne w sposób stabilny i uniwersalny gatunkowo wyprzedzały określone reakcje behawioralne. Obserwacja innych członków własnej grupy społecznej (a być może także śledzenie reakcji organizmów należących do innych gatunków) umożliwiła człowiekowi wnioskowanie o emocjonalnych stanach innych osób na podstawie ich reakcji mimicznej i pantomimicznej. Nasz przodek odkrył też, że w mimiczny i pantomimiczny sposób można komunikować innym własne stany. Ekspresja emocjonalna stała się w ten sposób przedjęzykową formą sygnalizowania intencji. Wzajemne komunikowanie sobie pozytywnych stanów emocjonalnych przez ludzi stało się prawdopodobnie podstawą formowania więzi społecznych. Ekspresja umożliwiała rodzaj dialogu: jeden z osobników uśmiechał się, skłaniając innego do tego samego. Z takim reagowaniem mamy w formie szczątkowej do czynienia i dziś. Większość ludzi automatycznie uśmiecha się do kogoś, kto uśmiecha się do nich. Jest to odruch tak silny, że nawet w galeriach obrazów można zobaczyć ludzi, którzy zaczynają się uśmiechać na widok portretu osoby, która się uśmiecha.

Zgodnie z przedstawionym tu rozumowaniem ekspresja emocjonalna jest wytworem ewolucji. Powinna być zatem fenomenem, którego człowiek nie musi się uczyć. Wydaje się, że jest tak istotnie. Poza wynikami omówionego wyżej eksperymentu Ekmana i Friesena szczególnie sugestywne wydają się wyniki badań Eibl-Eibesfeldta[4]. Obserwował on reakcje dzieci ślepych i głuchych od urodzenia. Okazało się, że takie dzieci uśmiechają się, płaczą i marszczą brwi, opuszczają i podnoszą ramiona, rozluźniają i zaciskają pięści. Dorośli (zarówno ich opiekunowie, jak i ci, którzy widzą je po raz pierwszy) są zgodni co do tego, kiedy dzieci takie przeżywają złość, smutek czy radość.

Psychologia zgromadziła już sporo danych na temat tego, czym różnią się ekspresje poszczególnych emocji. W wypadku przeżywania radości kurczy się mięsień jarzmowy wielki, rozciągający się od kości policzkowych do kącików ust. W wypadku silnego skurczu tego mięśnia następuje też wybrzuszenie skóry poniżej oczu i wystąpienie zmarszczek przy zewnętrznych kącikach oczu. Nad działaniem mięśnia jarzmowego mamy sporą kontrolę. Możemy więc stosunkowo łatwo sugerować innym, że przezywamy radość. Bardzo bystry obserwator potrafi jednak odkryć, że ją tylko udajemy. Radość autentyczna wiąże się bowiem także z napięciem malutkich mięśni orbicularis oculi, otaczającymi nasze oczy. Nad nimi zaś mamy kontrolę niewielką.

Choć uśmiech wiążemy zwykle ze stanem szczęścia, nie każdy jest przejawem radości. Uśmiech może oznaczać także przeżywanie przez podmiot zupełnie innych stanów emocjonalnych – np. zakłopotania, lekceważenia czy uległości. Paul Ekman[5] wyróżnia ponad pięćdziesiąt (!) różnych rodzajów uśmiechu. Różnią się one zarówno zaangażowaniem odmiennych partii mięśni, jak i dynamiką czasową.

Ekspresja złości wiąże się z opuszczeniem brwi, które od czasu do czasu mogą wszakże wędrować ku górze. Nozdrza są rozszerzone. Wargi najpierw, zanim jeszcze człowiek uświadomi sobie przeżywanie złości, są zwężone. Potem usta rozchylają się, przybierając kształt wąskiego prostokąta, przez który widać zaciśnięte zęby. Twarz jest zaczerwieniona (ale tylko wtedy, gdy podmiot ma kłopoty z kontrolowaniem złości i jest bliski wybuchu). Człowiek znajdujący się w stanie złości często też zaciska pięści i wysuwa głowę nieco do przodu.

Strach i pokrewne mu stany lęku, paniki czy obawy wiążą się z podniesieniem brwi i ściągnięciem ich do siebie. Stają się przez to mniej zaokrąglone. Górne powieki podnoszą się, a dolne napinają. Nad brwiami i nosem pojawiają się podłużne, dość krótkie zmarszczki. Oczy zaokrąglają się, a w stanie silnego strachu są wręcz wybałuszone. Dość często ludzie przestraszeni cofają głowę, chowając ją w ramionach.

W stanie zaskoczenia brwi się unoszą. Na czole pojawiają się podłużne zmarszczki. Są wyraźnie dłuższe niż w warunkach przeżywania przez podmiot strachu. Oczy stają się wytrzeszczone, ale dolna powieka jest wyraźnie rozluźniona. Usta przybierają owalny wygląd. Cała sylwetka odchyla się nieco do tyłu.

Odczuwanie smutku, żalu i zmartwienia wiąże się z opuszczeniem kącików ust, przy jednoczesnym pozostawieniu podbródka na swoim miejscu. Dla większości ludzi kontrolowane wykonanie takiej ekspresji mimicznej jest zadaniem niewykonalnym. Smutek i zmartwienie poznać też można (i odróżnić od żalu) po tym, że wewnętrzne końce brwi są uniesione do góry, co górnym powiekom nadaje trójkątny kształt i powoduje powstanie zmarszczek na środku czoła Ludzie smutni zazwyczaj spoglądają w dół, często są przygarbieni i mają opuszczone ramiona.

Szczególnie nas tu interesująca ekspresja wstydu jest bardzo charakterystyczna. Na twarzy pojawia się wyraźny i typowy tylko dla tej emocji rumieniec. Co ciekawe, świadomość ekspresji wyprzedza tu samą ekspresję, co jest rzeczą całkowicie wyjątkową w całym obszarze emocji! Zwykle bowiem wiemy, że zaczerwienimy się, na chwilę zanim to rzeczywiście następuje. W wypadku wszystkich innych emocji natomiast najpierw pojawia się ekspresja, a dopiero potem świadomość jej wystąpienia. Najpierw na przykład nasza twarz przybiera przerażający wygląd, a dopiero potem zdajemy sobie sprawę, że podczas spaceru w lesie przestraszyliśmy się żmii.

 

2. Emocja wstydu

 

Psychologiczny sens emocji strachu jest oczywisty. Odczucie to ma uruchomić w organizmie reakcję alarmową, która zoptymalizuje podjęcie walki albo ucieczkę. (Strach pojawia się bowiem w odpowiedzi na dostrzeżone niebezpieczeństwo). Także inne emocje uruchamiają optymalne w określonej sytuacji programy działania (np. wstręt uruchamia reakcję odsuwania się od przedmiotu wywołującego tę emocję, a złość czy gniew skłaniają podmiot do ataku na określony obiekt). Jak jest zaś z emocją wstydu? Tu sprawa jest nieco mniej oczywista, bo reakcje uruchamiane przez wstyd mają charakter raczej komunikacyjny niż ściśle behawioralny.

Lewis[6] sugeruje, że wspomniany w poprzednim podrozdziale rumieniec jest rodzajem komunikatu dla społecznego otoczenia: podmiot „mówi” w ten sposób innym, że żałuje, iż zachował się nieodpowiednio. Choć wstyd wydaje się emocją podobną do poczucia winy, to ta ostatnia nie charakteryzuje się zbyt wyraźną ekspresją. Tłumaczy się to tym, że o ile wstyd jest emocją społeczną i jego ekspresja służy komunikacji interpersonalnej, to poczucie winy jest emocją prywatną. Wysyłanie sygnałów do otoczenia jest tu więc mniej istotne[7]. Warto wszakże podkreślić, że nie wszyscy badacze zgadzają się z tezą, że wina jest prywatna, a wstyd – społeczny[8]. Precyzyjne odróżnienie tych dwóch stanów emocjonalnych jest zwykle o tyle utrudnione, że często mogą one występować łącznie – z tych samych powodów podmiot wstydzi się przed innymi i ma poczucie winy przed samym sobą. Mówiąc ściślej, o ile poczucie winy może stosunkowo często występować bez domieszki wstydu, to odczuwanie wstydu niemal zawsze powiązane jest z poczuciem winy.

Wstydząc się, człowiek przejawia zatem reakcję, która w formie przedjęzykowej pozwala wysłać do innych ludzi komunikat w rodzaju: „zdaję sobie sprawę ze swego błędu i wiem, że źle mnie w tej chwili oceniacie”. Zauważmy jednak, że co najmniej implicite zakłada to, iż podmiot ma standardy właściwego funkcjonowania i dostrzega rozbieżność między nimi a własnym zachowaniem, które wywołało negatywne konsekwencje. Kluczowe jest też to, że podmiot przypisuje sobie odpowiedzialność za własne zachowanie. Jeśli bowiem obwinia za nie innych, a nie siebie – bardziej prawdopodobne jest pojawienie się emocji złości lub gniewu, a nie wstydu.

Charakterystyczne jest, że zarówno emocja wstydu, jak i poczucie winy pojawiają się w ontogenezie stosunkowo późno. O ile już noworodek może reagować strachem czy zaciekawieniem, to wstyd i poczucie winy pojawiają się dopiero około trzeciego (rzadziej drugiego) roku życia. Konieczne jest bowiem wykształcenie u człowieka samoświadomości – poznawczego poczucia sprawstwa i odpowiedzialności za skutki własnych działań.

 

3. Wstyd jako emocja kontrolująca i indukująca uległość

 

Poczucie wstydu jest emocją awersyjną i dość długo zalegająca w świadomości podmiotu. Psychologowie zaliczają wstyd do emocji kontrolujących w tym sensie, że ludzie starają się w taki sposób wpływać na swoje zachowanie, by minimalizować prawdopodobieństwo i intensywność przeżywania takich stanów. Unikamy więc przejawiania takich zachowań, których potem byśmy się mieli wstydzić. Wstyd jest zatem ważnym stanem z perspektywy kształtowania się więzi społecznych. Jego istnienie minimalizuje prawdopodobieństwo krzywdzenia innych, bliskich podmiotowi, ludzi, łamania norm moralnych itp.

Doświadczenie wstydu szkodzi zarówno naszej samoocenie, jak i opinii, jaką naszym zdaniem mają o nas inni ludzie. Sprawia to, że jeśli człowiek doświadcza poczucia wstydu, może być skłonny do przejawiania takich działań, które mogą to odczucie złagodzić albo wręcz usunąć. Jednym z takich działań jest zaangażowanie się podmiotu w wykonywanie takich czynności, które mogą pozwolić mu na odzyskanie poczucia własnej wartości (np. mających charakter altruistyczny) lub wymagają skoncentrowania na nich uwagi, a tym samym odsunięcia jej od okoliczności, które wiązały się z doświadczaniem poczucia winy.

Prawdopodobnie pierwszymi badaczami, którzy przeprowadzili badania empiryczne dotyczące interesujących nas tu konsekwencji przeżywania wstydu, byli John Wallace i Edward Sadalla[9]. W ich eksperymencie osoby badane pracowały nad wypełnieniem pewnego testu. Eksperymentator w tym czasie dość ostentacyjnie kontrolował działanie różnych urządzeń stojących w laboratorium, a następnie wychodził pod pozorem przygotowania innych jeszcze kwestionariuszy. Podczas jego nieobecności osoby badane bądź biernie czekały na jego powrót, bądź też były namawiane przez innego uczestnika eksperymentu (a de facto współpracownika eksperymentatora) do wypróbowania działania jednego z laboratoryjnych aparatów. Próba ta kończyła się uszkodzeniem urządzenia. Badany widział pulsujące światła i dym unoszący się nad aparaturą oraz czuł swąd, charakterystyczny dla palących się kabli elektrycznych. Po powrocie eksperymentatora jego współpracownik, wciąż udający osobę badaną, bądź mówił mu głośno, że wraz z innym badanym chcieli wypróbować urządzenie, ale je niechcący uszkodzili, bądź też stwierdzał, że w czasie, gdy pracowali nad testem, z urządzeniem stało się coś dziwnego – zaczęło dymić i mrugać światełkami. Eksperymentator sprawdzał działanie aparatu i albo potwierdzał, że badani rzeczywiście zepsuli aparaturę (w pierwszym przypadku), albo też akcentował, że akceptuje ich wyjaśnienie, iż urządzenie zepsuło się w sposób samoistny (w drugim). W warunkach kontrolnych (tj. w tych, w których badani cały czas pracowali nad testem i nawet nie podchodzili do aparatury) eksperymentator sprawdzał aparat i po prostu ogłaszał jego niesprawność. We wszystkich trzech przypadkach pozwalało to na odwołanie dalszego ciągu eksperymentu ze względu na awarię urządzenia. Eksperymentator dziękował badanym za przybycie, ale jednocześnie prosił ich, aby zgodzili się wziąć udział w jego zupełnie innym badaniu, w którym od czasu do czasu byliby uderzani prądem elektrycznym. Okazało się, że badani przekonani, iż zepsuli urządzenie (a zwłaszcza ci, którzy sądzili, że eksperymentator wie o ich występku), częściej godzili się na wzięcie udziału w tym nieprzyjemnym eksperymencie niż badani z grupy kontrolnej. Także w szeregu innych eksperymentów psychologicznych zanotowano wyniki wskazujące, że ludzie przeżywający wstyd chętnie spełniają różne kierowane do nich prośby. Co jednak charakterystyczne, zależność taka nie występuje wtedy, gdy namawiani są do zrobienia czegoś jednoznacznie nieetycznego[10]. Najprawdopodobniej jest tak dlatego, że działanie takie nie mogłoby uwolnić ich od poczucia wstydu.

 

4. Uwagi końcowe

 

Bardzo często spotkać się można ze stwierdzeniami, iż emocje przeszkadzają rozumowi. Twierdzenia takie wygłaszają ludzie, często bardzo inteligentni, przy najróżniejszych okazjach. „Czysty rozum” przestaje rzekomo dobrze funkcjonować, gdy człowiek przeżywa emocje. Rozum jest zatem rozumny, a emocje – bezrozumne. Taki pogląd właściwie zdominował naszą kulturę.

W świetle współczesnej wiedzy psychologicznej trudno tymczasem o większe nieporozumienie. Dla psychologów jest dziś bowiem zupełnie jasne, że bez emocji rozum w ogóle nie byłby w stanie dobrze funkcjonować. To emocje podpowiadają nam np. w sklepie obuwniczym, które z trzystu par butów warto przymierzyć. Gdyby nie emocje, musielibyśmy każdą parę porównywać z każdą inną, uwzględniając za każdym razem dziesiątki różnych parametrów. Kupno butów musiałoby nam zająć dziesiątki godzin. Robiąc zakupy spożywcze w dużym sklepie samoobsługowym, chyba byśmy po prostu zginęli. Emocje są nam więc wręcz niezbędne do funkcjonowania.

Emocja wstydu, która wydaje się niedobra (bo nieprzyjemna), także pełni bardzo ważne funkcje i pomaga nam żyć. Przeszkadza nam, jako społeczeństwu, natomiast to, że w wielu sytuacjach ludzie się nie wstydzą. Nie wstydzą się, a zatem robią to, czego by nie robili, gdyby wstyd przeżywali. A zatem: Niech żyje wstyd!

 

 

Bibliografia

 

Andrew R.J., The origin and evolution of the calls and facial expressions of the primates, „Behavior”, 20 (1963), s. 1-109.

Andrew R.J., The origin of facial expressions, „Scientific American”, 213 (1965), s. 88-94.

Eibl-Ebelsfield I., Ethology: The biology of behavior, New York 1975.

Ekman P., Emotion in human face, New York 1982.

Ekman P., Friesen W.V., Constants across cultures in the face of emotion, „Journal of

Personality and Social Psychology”, 17 (1971), s. 124-129.

Gehm T.L., Scherer K.R., Relating situation evaluation to emotion differentatiation: nonmetric analysis of cross-cultural questionnaire data, [w:] Facets of emotion: Recent research, ed. K.R. Scere, Hillsdale 1988.

Izard C.E., Human emotions, New York 1977.

Konoske P., Staple S., Graf R.G., Compliant reactions to guilt: Self-esteem or self-punishment, „Journal of Social Psychology”, 108 (1979), s. 207-211.

Lewis M., Shame: The exposed self, New York 1992.

Łosiak W., Psychologia emocji, Warszawa 2007.

Tangney J.P., Shame and guilt in interpersonal relationships, [w:] Self-conscious emotions: The psychology of shame, guilt, embarassement, and pride, ed. J.P. Tangney, K.W. Fisher, New York 1995.

Wallace J., Sadalla E., Behavioral consequences of transgression: I. The effects of social recognition, „Journal of Experimental Research in Personality”, 1 (1966), s. 187-194.

 


[1] P. Ekman, W.V. Friesen, Constants across cultures in the face of emotion, „Journal of

Personality and Social Psychology”, 17 (1971), s. 124-129.

[2] C.E. Izard, Human emotions, New York 1977.

[3] R.J. Andrew, The origin and evolution of the calls and facial expressions of the primates, „Behavior”, 20 (1963), s. 1-109; R.J. Andrew, The origin of facial expressions, „Scientific American”, 213 (1965), s. 88-94.

[4] I. Eibl-Ebelsfield, Ethology: The biology of behavior, New York 1975.

[5] P. Ekman, Emotion in human face, New York 1982.

[6] M. Lewis, Shame: The exposed self, New York 1992.

[7] T.L. Gehm, K.R. Scherer, Relating situation evaluation to emotion differentatiation: nonmetric analysis of cross-cultural questionnaire data, [w:] Facets of emotion: Recent research, ed. K.R. Scere, Hillsdale 1988.

[8] Zob. np. W. Łosiak, Psychologia emocji, Warszawa 2007; J.P. Tangney, Shame and guilt in interpersonal relationships, [w:] Self-conscious emotions: The psychology of shame, guilt, embarassement, and pride, ed. J.P. Tangney, K.W. Fisher, New York 1995.

[9] J. Wallace, E. Sadalla, Behavioral consequences of transgression: I. The effects of social recognition, „Journal of Experimental Research in Personality”, 1 (1966), s. 187-194.

[10] P. Konoske, S. Staple, R.G. Graf, Compliant reactions to guilt: Self-esteem or self-punishment, „Journal of Social Psychology”, 108 (1979), s. 207-211.