porno porno porno izle sex izle

Sara Antczak Wizerunek uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu w prasie i mediach elektronicznych (lata 2014–2016)

Kryzys migracyjny w Europie

 

Trudno umiejscowić początek wydarzeń, który miał wpływ na to, że ze swoich domów uciekać musiała największa liczba ludzi od zakończenia II wojny światowej. Był to proces długotrwały i złożony, obejmujący wiele krajów i nacji. Składały się na niego przyczyny ekonomiczne, etniczno–plemienne, polityczne i religijne. Innymi słowy bieda, różnice kulturowe, korupcja oraz niezadowolenie społeczne.  Punktem zapalnym światowego konfliktu była niewątpliwie „Arabska wiosna” czyli walka ludności z dyktaturą. Walka o wolność i demokrację, która w niektórych krajach okazała się zwycięska, a w innych skończyła się wojną domową i dramatem ludności cywilnej.

 

Wszystko zaczęło się w Tunezji, 17 grudnia 2010 roku, kiedy sprzedawca uliczny podpalił się w proteście przeciwko brakowi perspektyw na poprawę swojej sytuacji życiowej. Zdarzenie wywołało falę demonstracji, które ostatecznie przerodziły się w rewolucję. W jej wyniku prezydent zrezygnował z urzędu, a rządowi przedstawiciele reżimu zostali zdymisjonowani. Pierwsze demokratyczne wybory odbyły się w październiku 2011 roku. Rewolucja w Tunezji – mimo że przyniosła kilkadziesiąt ofiar, zakończyła się zwycięstwem ludu. Był to przykład dla mieszkańców pozostałych państw regionu.

 

Do wybuchu rewolucji doszło także 25 stycznia 2011 roku w Egipcie – jednym z najbiedniejszych krajów rejonu, cechującym się ogromnym rozwarstwieniem społecznym. Egipcjanie wyszli na ulice, domagając się ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka. Doszło do krwawych starć z służbami bezpieczeństwa, a na ulice wprowadzone zostało wojsko. W trakcie antyrządowych demonstracji zginęło ponad trzysta osób. Prezydent, po zdymisjonowaniu rządu i próbach negocjacji z ludnością, ustąpił z urzędu.

 

W pierwszych wolnych wyborach zwyciężyło radykalne Bractwo Muzułmańskie, a prezydentem został Mohamed Mursi. Nie było to jednak szczęśliwe zakończenie dla obywateli. W kolejnych latach wojsko dokonało zamachu stanu, przejmując władzę w państwie.

 

Po rewolucjach w Tunezji i Egipcie, rozpoczęły się protesty w większości krajów arabskich. Manifestacje miały miejsce między innymi w Arabii Saudyjskiej, Iraku, Kuwejcie, Libanie, Maroku i Iranie. Czasami przynosiły ludności zwycięstwo – w styczniu 2011 roku w Jordanii i Jemenie obywatelom udało się obalić rząd i powołać nową władzę.

 

Inne powstania były tragiczne w skutkach. W lutym 2011 roku doszło do masowych wystąpień społecznych w  Libii – najbardziej zróżnicowanym etnicznie kraju arabskim, rządzonym przez totalitarną dyktaturę. Walki w Libii szybko przekształciły się w krwawą wojnę domową, w trakcie której interweniowały siły lotnicze NATO, wspierające działania rebeliantów. Ośmiomiesięczna wojna domowa w Libii pochłonęła około trzydzieści tysięcy ofiar. Zakończyła się ostatecznie obaleniem reżimu Mauammara al–Kaddafiego i jego śmiercią z rąk powstańców.

 

Najtragiczniej skończyły się demonstracje w Syrii. W połowie marca 2011 roku Syryjczycy wyszli na ulice, by podobnie jak ludność innych krajów arabskich, domagać się ustąpienia autorytarnego prezydenta Baszara al–Asada. Protesty zostały krwawo stłumione.

Część żołnierzy, nie chcąc wykonywać rozkazów prezydenta, uciekła z armii i stworzyła Wolną Armię Syrii. W chaosie wojny powstał również samozwańczy kalifat – Państwo Islamskie, dążące do ustanowienia państwa wyznaniowego na terenie Iraku, Syrii oraz Libanu. W efekcie w Syrii doszło do krwawej wojny domowej, w której walczą ze sobą trzy frakcje – wojsko rządowe prezydenta al–Asada, rozbita i rozdzielona opozycja oraz tzw. Państwo Islamskie.

Międzynarodowa koalicja prowadzi walkę z bojownikami Państwa Islamskiego (ISIS) od września 2014 roku. USA, Wielka Brytania, Australia, Belgia, Kanada, Dania, Francja i Holandia biorą udział w nalotach w Iraku. W bombardowania w Syrii zaangażowane są siły powietrzne USA, Kanady, Bahrajnu, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

 

Mimo interwencji ONZ i sankcji nakładanych na Syrię, żadna ze stron konfliktu nie ustąpiła. W ciągu czterech lat, w trakcie wojny domowej Syrii, zginęło co najmniej 220 tysięcy osób, a ponad 12 milionów uciekło z domów. Część zamieszkała w obozach dla uchodźców w Libanie, Turcji i Jordanii.[1]

 

Część Syryjczyków, a także mieszkańców innych krajów ogarniętych zbrojnymi konfliktami, rozpoczęła wędrówkę do Europy. Była to długa i mozolna podróż, która zapoczątkowała setki wydarzeń – konflikty polityczne, wzrost rasizmu, a także wiele gestów wsparcia i solidarności – działań zwykłych ludzi, którzy zdecydowali się przyjąć uchodźców pod własny dach lub udzielić im pomocy.

 

Wizerunek uchodźców w Polskich mediach
Dopóki nie rozpoczął się światowy kryzys migracyjny, większość Polaków miała do uchodźców stosunek neutralny. Według badań przeprowadzonych w 2006 roku, przez TNS BOP, z okazji Dnia Uchodźcy, Polacy nie byli zaciekawieni obcymi. Tylko 11% ankietowanych zetknęło się z osobą, która musiała opuścić swój kraj. Prawie połowa osób, bo aż 44%, była za tym, aby pozwolić uchodźcom zostać w Polsce przez dłuży czas.[2]

W ciągu ośmiu lat uczucia Polaków w stosunku do uchodźców zmieniły się diametralnie. Sondaże pokazywały strach i uprzedzenia, Internet wypełniał się komentarzami pełnymi nienawiści, a na ulicach dochodziło do ataków na obcokrajowców. Co było przyczyną tak radykalnej zmiany?
Aby zrozumieć pełny kontekst wizerunku uchodźców w polskich mediach, warto cofnąć się do sierpnia roku 2014. Wtedy w środkach masowego przekazu zaczęły pojawiać się pierwsze doniesienia o zbrodniach tzw. Państwa Islamskiego.

 

Pod koniec sierpnia tzw. Państwo Islamskie udostępniło w Internecie nagrania z brutalnych „egzekucji” zakładników. Kolejne miesiące przynosiły nowe szokujące informacje. Tytuły gazet alarmowały: Dżihadyści zabili 300 irackich urzędników z komisji wyborczej (09.08, „Gazeta Wyborcza”), Dżihadyści ukrzyżowali 17 latka. Bo robił im zdjęcia (18.10, wPolityce.pl), Irak: Zwłoki 150 przeciwników Państwa Islamskiego znaleziono w zbiorowym grobie” (30.10, „Rzeczpospolita”), Islamscy terroryści szkolą dzieci w zabijaniu (04.11, „Wirtualna Polska”).

 

Nazwa „Państwo Islamskie” (ISIS) nadana organizacji terrorystycznej, wysyłała Europie sygnał, że islam jest religią pełną agresji i przemocy. Media, pisząc o kryzysie imigracyjnym podkreślały, że większość cudzoziemców przybywających do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu, wyznaje tą samą religię, co dżihadyści. W efekcie wielu odbiorców zaczęło utożsamiać każdą zbrodnie ISIS z uchodźcami.

Mimo że na początku uchodźcy byli przedstawiani w mediach jako ofiary wojny, współczująca narracja została zastąpiona przez ostrzeżenia i groźby przed „falą imigrantów zalewających Europę”. W środkach masowego przekazu pojawiły się informacje, że cudzoziemcy wywołują zamieszki, terroryzują mieszkańców i szturmują granice kolejnych państw. Część mediów w stosunku do uchodźców używała określeń takich jak „zalew”, „inwazja” i „fala”, które odbierały im człowieczeństwo, a także powodowały w odbiorcach strach.[3]

Strach ten wzrósł jeszcze bardziej, kiedy na początku 2015 roku media ujawniły rozmowy bojowników ISIS przechwycone przez włoski kontrwywiad. Ekstremiści mówili na nagraniach o wysłaniu do Europy terrorystów udających uchodźców[4]. W efekcie część odbiorców zaczęła widzieć we wszystkich imigrantach realne zagrożenie. Ta tendencja nasilała się z każdym kolejnym zamachem terrorystycznym w Europie, co wskazywały sondaże.

 

Dyskusja o o uchodźcach toczyła się także w mediach społecznościowych. Internauci często ukazywali problem za pomocą memów, niezweryfikowanych historii, zdjęć i wypowiedzi wyrwanych z kontekstu oraz fragmentów filmików. Wydarzenia były w Internecie przedstawiane na ogół skrótowo i w uproszczeniu.[5]

 

W lipcu 2015 roku polski rząd pojął decyzję, że przyjmie do kraju dwa tysiące uchodźców. Był to początek prawdziwych medialnych igrzysk – setek artykułów, komentarzy, analiz, wywiadów oraz debat dotyczących roli Polski w światowym kryzysie uchodźczym. Decyzje rządu i relacje mediów miały też ogromny wpływ na rzeczywistość – w Polsce doszło do wielu ataków na tle rasistowskim, a także do gestów solidarności i pomocy dla uchodźców.
Nienawiść zaczyna się w Internecie
Według sondażu CBOS, przeprowadzonego miesiąc po zamachu terrorystycznym na redakcję Charlie Hebdo, religia islamska jawiła się wielu Polakom jako niezrozumiała, agresywna, niebezpieczna i pełna nienawiści.

 

57 proc. badanych kojarzyło islam z przemocą i uważało, że religia zachęca do jej stosowania, 64 proc. ankietowanych zgadzało się z opinią, że większość muzułmanów jest nietolerancyjna wobec zwyczajów i wartości innych niż ich własne. Tyle samo ankietowanych uważało, że mniejszości muzułmańskie nie przyswajają zwyczajów i wartości charakterystycznych dla Europy Zachodniej.[6]

 

Po ogłoszeniu przez wiceszefa MSW Piotra Stachańczyka, że Polska jest gotowa przyjąć dwa tysiące osób w ramach relokacji uchodźców, media społecznościowe zawrzały. Dziennie w sieci pojawiało się nawet tysiąc komentarzy na ten temat, najwięcej na Facebooku i Twitterze i pod artykułami w mediach internetowych.[7]

 

Wypowiedzi pod publikacjami dotyczącymi przyjęcia uchodźców z okresu od 01.07.2015 do 15.07.2015 zbadał instytut Monitorowania Mediów. Spośród 7 tysięcy wypowiedzi 30 proc. miało negatywny wydźwięk wobec uchodźców. Najbardziej niechętni do przyjęcia emigrantów byli użytkownicy Facebooka. Na 5 tys. zamieszczonych wpisów negatywny wydźwięk miało ponad 1800 publikacji. W 14 procentach negatywnych komentarzy polscy internauci użyli określeń rasistowskich, dyskryminujących, agresywnych i wulgarnych. Z badania instytutu wynikało, że w wypowiedziach o przyjęciu uchodźców Polacy najczęściej wyrażali obawy natury ekonomicznej. Istotne również były dla nich różnice kulturowe i religijne, a także obawy związane z zagrożeniem terrorystycznym i przestępczością.[8]

 

Dwie twarze uchodźców w mediach

Na przełomie sierpnia i września roku 2015 media podzieliły się na dwa obozy – przeciwników i zwolenników przyjmowania uchodźców. Media przeciwne przyjmowaniu cudzoziemców określały ich jako „imigrantów”, media zza drugiej strony barykady pisały o przyjmowaniu „uchodźców”.

 

Uchodźcy i imigranci nie znikali z pierwszych stron gazet. Płynęli na pontonach i łodziach, jechali ciężarówkami, wędrowali polami, okupywali śródziemnomorskie wyspy i granice europejskich miast.

 

Media przeciwne przyjmowaniu cudzoziemców opisywały ich jako młodych i roszczeniowych mężczyzn, którzy przybyli do Europy, aby żyć z zasiłków lub wprowadzać prawo szariatu. Na zdjęciach przy artykułach można było zobaczyć głównie agresywnych mężczyzn szarpiących się z policją lub forsujących płoty. Tytuły alarmowały: Mieszkańcy greckich wysp błagają o pomoc: Imigranci wchodzą do naszych domów(…) (wPolityce.pl, 05.09.2015), Horror na wyspie Lesbos. Imigranci wywołali wojnę! (Fronda.pl, 08.09.2015), Imigranci szturmują granice Unii Europejskiej („Fakt”, 19.09.2015).

 

Media popierające przyjęcie uchodźców opisywały, jak cudzoziemcy podczas ucieczki z krajów opętanych wojną tracili dobytek życia, tonęli w morzu, koczowali w strasznych warunkach, błagali niewzruszone władze o pomoc i chcieli tylko przeżyć. Na zdjęciach można było zobaczyć często całe rodziny – płaczące i przytulające się przed ogrodzeniem z drutu kolczastego lub na plaży, tuż po niebezpiecznej przeprawie przez morze. Tytuły informowały: Z dzieckiem na ręku sprzedawał długopisy. Historia tego zdjęcia wzruszyła internautów (TVN 24-29.08.2015), Ciało 3–latka wyrzucone na plażę. Co zmieni podejście Europy, jeśli nie ta historia? („Gazeta Wyborcza” 03.09.2015), To zdjęcie może zmienić podejście do imigrantów. Ojciec płacze ze szczęścia, bo wie, że jego dzieci są bezpieczne (Natemat.pl 24.08.2015).

 

Obydwa obozy medialne miały po swoich stronie ekspertów, polityków i celebrytów, a także badania, dane i analizy udowadniające ich rację. Odbiorcy mogli mieć więc poważny problem ze zrozumieniem sytuacji i wyrobieniem własnej opinii.
Dlaczego współcześni uchodźcy to młodzi mężczyźni ze smartfonami?
Na początku września, na portalu Fronda.pl, pojawił się artykuł pod tytułem: Raport ONZ nie pozostawia złudzeń! Uchodźcy to mężczyźni w sile wieku. W dalszej części artykułu znajdowała się informacja, że według badania ONZ pojawiła się analiza dotycząca uchodźców, którzy z państw arabskich próbują dostać się do krajów zachodniej Europy. Z raportu wynikało, że 75 proc. ludzi, którzy forsują granice państw europejskich, to mężczyźni. Wśród imigrantów tylko 12 proc. to kobiety, a 13 proc. stanowią dzieci[9]. Artykuł we Frondzie nie dodawał jednak, że statystyki te obejmowały tylko osoby, które dotarły do Europy – potencjalnie najbardziej niebezpieczną – drogą morską.

 

Komentarz do raportu wygłosili eksperci w radiu TOK FM.

– Ta fala migracyjna, którą obserwujemy to nie cały przekrój społeczeństwa syryjskiego – wyjaśniał dr Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. – (…) W tę trudną podróż udają się młodzi mężczyźni, bo są silniejsi. Jak już dotrą na miejsce i dostaną azyl, to będą mogli w sposób mniej ryzykowny sprowadzić rodziny – wyjaśniał ekspert[10].

 

Niemal w tym samym czasie w Internecie zaczęły krążyć zdjęcia uchodźców ubranych w modne markowe ubrania i trzymających najnowsze smartfony. Niektórzy publicyści argumentowali, że skoro uchodźcy podróżują z drogim sprzętem, oznacza to, że wcale nie potrzebują pomocy. Umacniali tym samym stereotyp uchodźców jako niedożywionych ludzi bez żadnego dobytku. Taki obraz uchodźców został ukształtowany przez wojny toczące się w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku[11].

 

Jak jednak zwracali uwagę eksperci, współczesnemu kryzysowi migracyjnemu towarzyszyły zupełnie inne realia[12]. Syria, Afganistan, Nigeria czy Pakistan, z których pochodziło większość uchodźców, przed wojną domową nie należały do krajów biednych. Wielu ludzi przed wybuchem konfliktu miało domy, samochody, konta w bankach. Dlatego, kiedy rozpoczęli ucieczkę, zabrali ze sobą najbardziej potrzebne rzeczy, w tym telefony komórkowe[13].

 

Dezinformacja w mediach

 

Na początku września w „Gazecie Wyborczej” pojawiło się ostrzeżenie dotyczące fikcyjnych artykułów o uchodźcach pojawiających się na Facebooku. Fałszywe treści tworzone przez oszustów miały na celu wyłudzenie pieniędzy od użytkowników, a oprócz tego podsycały umiejętnie nastroje przeciw uchodźcom. Tytuły brzmiały dramatycznie: Islamiści pobili i zgwałcili Polkę. Policja bezradna: „sama tego chciała”, Wrocław. Dwa gwałty w centrum miasta. Poszukiwani trzej napastnicy narodowości arabskiej. Na stronie umieszczono również filmy z rzekomych wydarzeń.

 

Kliknięcie na artykuł w celu przeczytania go prowadziło do zewnętrznego serwisu, który za zapoznanie się z treścią materiału żądał albo podania numeru telefonu, albo polubienia strony. Otworzenie strony internetowej powodowało również samoistne udostępnianie treści na portalach społecznościowych. Celem przestępców było nie tylko wyłudzenie danych, ale skłonienie odwiedzających do zapisania się do płatnych serwisów SMS [14].

 

Od słów do czynów

 

12 września w największych miastach Polski – między innymi w Gdańsku, Krakowie, Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie odbyły się demonstracje przeciwników i zwolenników przyjęcia do Polski uchodźców. Wśród transparentów i haseł przeciwników uchodźców znalazły się treści agresywne i rasistowskie („A na drzewach zamiast liści będą wisieć islamiści”, „Dzicz Islamska”, „Islam – Śmierć Białej Europy”) a mimo tego przeciwników przyjmowania uchodźców było na ulicach kilkukrotnie więcej niż zwolenników.
W trakcie demonstracji miało miejsce kilka incydentów na tle rasistowskim – w Warszawie chuligani zaatakowali lokal prowadzony przez Syryjczyka, a we Wrocławiu jeden z uczestników manifestacji przeciwko imigrantom spalił na rynku kukłę Żyda. To wydarzenie znalazło się na liście 10 najważniejszych antysemickich zachowań, do jakich doszło na świecie w 2015 roku. Informował o tym raport przygotowany przez Centrum Szymona Wiesenthala – międzynarodową pozarządową organizację chroniącą prawa człowieka[15].
W związku zalewem sprzecznych informacji na temat imigrantów i uchodźców, 18 września 2015 roku, z inicjatywy „Gazety Wyborczej”, powstał specjalny informator pod patronatem Urzędu ds. Uchodźców pod tytułem Więcej wiedzy, mniej strachu – Uchodźcy w Polsce. Ukazał się on w wydaniach papierowych i internetowych największych dzienników, na stronach wiodących portali i serwisach opiniotwórczych, a także redakcjach radiowych i telewizyjnych. Była to wspólna akcja informacyjna polskich mediów – wzięły w niej udział  m.in. takie gazety jak: „Polityka”, „Rzeczpospolita”, „Newsweek”, portale internetowe: Interia, Onet, Wirtualna Polska, radia: Trójka, Eska, czy Tok.fm, oraz telewizje: TVP Info i Polsat News. W informatorze znajdowały się odpowiedzi na popularne pytania dotyczące problematyki uchodźców. Informator miał na celu wytłumaczenie wystraszonym i zdezorientowanym obywatelom, kim są uchodźcy, skąd pochodzą, jakie mają prawa i obowiązki w Polsce.


Ataki na cudzoziemców

 

22 września, zgodnie z decyzją podjętą na szczycie Unii Europejskiej, rząd ogłosił, że oprócz dwóch tysięcy osób, na które zgodził się we wrześniu, przyjmie do kraju dodatkowo około cztery i pół tysiąca uchodźców. Kilka dni później w dwudziestu czterech polskich miastach odbyły się kolejne marsze przeciwko uchodźcom zorganizowane przez Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny.

 

Media tymczasem zaczęły informować o licznych atakach na tle rasistowskim. Agresja uderzyła głównie w cudzoziemców, którzy mieszkali w Polsce od dawna i prowadzili tu zwykłe życie – wychowywali dzieci, studiowali, pracowali. Obcokrajowcy, brani za uchodźców, stali się niespodziewanie wrogami kraju. Ofiarami ataków fizycznych i mowy nienawiści padali krymscy Tatarzy, czarnoskórzy, Żydzi, Sikhowie, Palestyńczycy czy Hindusi.

 

Według raportu na temat przestępstw z nienawiści w Polsce w ciągu trzech lat wyraźnie wzrosła liczba przestępstw motywowanych rasizmem i ksenofobią. W 2013 roku było ich 835, a w 2015 roku już 1548. Najwięcej przestępstw dotyczyło nienawiści wobec Romów (236), Żydów (208), muzułmanów (192), osób rasy czarnej (166)[16].
Najgłośniejszą medialnie sprawą był brutalny atak na Syryjczyka, który miał miejsce w samym centrum Poznania. Kilku mężczyzn pobiło Syryjczyka przed centrum handlowym, na oczach wielu przechodniów. Żaden ze świadków nie zareagował – incydent przerwał dopiero patrol policji.
Sytuacja wywołała powszechne oburzenie. Mężczyznę odwiedził w szpitalu prezydent Poznania oraz arcybiskup, poznańskie środowiska lewicowe zorganizowały demonstrację sprzeciwiającą się rasizmowi, „Gazeta Wyborcza” namawiała czytelników do przesłania Syryjczykowi słów wsparcia.
Tymczasem kolejny skandal wybuchł po tym, jak fanpage „Marsz Niepodległości”, gromadzący środowiska patriotyczne, nacjonalistyczne i skrajnie prawicowe, opublikował informację o pobiciu Syryjczyka. Pod wpisem natychmiast pojawiły się setki „polubień” i komentarzy chwalących sprawców ataku. „Wreszcie jakaś dobra wiadomość”, „Witamy w Polsce”, „Brawo Poznań” – brzmiały niektóre z nich[17].

 

Nienawiść rodzi nienawiść

 

13 listopada 2015 roku cały świat zszokowały zamachy spowodowane przez islamskich terrorystów w Paryżu. Podczas kilku strzelanin i eksplozji zginęło około stu trzydziestu osób, sto trafiło do szpitala w stanie krytycznym, a około czterystu zostało rannych.

 

Kilka dni po dramatycznych wydarzeniach media ujawniły, że zamachowcy dostali się do Europy przez Grecję, gdzie zarejestrowali się jako uchodźcy. Ta informacja jeszcze bardziej wzmogła wszechobecny strach przed obcymi przybyszami.

 

Miesiąc po zamachach w mediach ukazał się najnowszy sondaż CBOS, z którego wynikało, że zdecydowana większość Polaków jest przeciwna przyjmowaniu uchodźców. Według badania tylko 5 proc. badanych uważała, że Polska powinna przyjmować uchodźców z krajów, gdzie toczy się wojna i pozwalać im na osiedlenie; 53 proc. była przeciwko przyjmowaniu uchodźców, a 37 proc. była skłonna udzielić im schronienia do czasu, aż będą mogli wrócić do swoich krajów [18].

 

Na początku stycznia światowe media poinformowały o dramatycznych wydarzeniach w Kolonii i w Hamburgu. W noc sylwestrową napastnicy w dwóch niemieckich miastach otaczali przypadkowe kobiety, molestowali je i okradali. Świadkowie twierdzili, że atakowali młodzi mężczyźni o „arabskim wyglądzie”[19].

 

Miesiąc później tygodnik „wSieci” ujawnił najnowszą okładkę nawiązującą do wydarzeń w Niemczech. Widniała na niej białoskóra kobieta, ubrana we flagę Unii Europejskiej, szarpana przez mężczyzn o ciemnej karnacji. Obrazka dopełniał tytuł: Islamski gwałt na Europie.

 

Okładkę skomentowały media na całym świecie. Brytyjskie „Daily Mail” i „The Independent” napisały, że „polski prawicowy tygodnik wywołał oburzenie”. Na okładkę zwrócił również uwagę amerykański „Washington Post”, który stwierdził, że „tygodnik wpisuje się w długą historię rasizmu”, i porównał go do plakatów faszystowskich Włoch i nazistowskich Niemiec. Gazeta wspominała dodatkowo o tym, że niedawno we Wrocławiu spalono na rynku kukłę Żyda oraz flagę Unii Europejskiej. O „odwołującej się do rasistowskich kodów” okładce napisały również media w Izraelu, Francji, Australii oraz Rosji [20].
Głos innych
Warunki, w których uchodźcy byli zmuszeni uciekać ze swoich krajów, opisało wielu polskich reportażystów. Dzięki tekstom Wojciecha Tochamana („Gazeta Wyborcza”, Budapeszt 2015), Ziemowita Szczerka („Polityka”, Miękkie podbrzusze Europy), Małgorzaty Święchowicz („Newsweek”, Jak pachnie strach) – zamiast anonimowego tłumu można było zobaczyć w uchodźcach ludzi, którzy stracili domy i rodziny. Zmęczonych, zdesperowanych, zrozpaczonych, czasami wściekłych na swój los.

 

W czasie kryzysu migracyjnego w Polsce oprócz ksenofobicznych marszów, słów nienawiści w Internecie i ataków na cudzoziemców miało też miejsce wiele gestów pomocy dla uchodźców. Oprócz symbolicznych demonstracji wsparcia, uruchomione zostały zbiórki darów oraz zbiórki pieniężne.

 

Wielu polskich wolontariuszy wyjechało za granicę pomagać, niektóre polskie rodziny przyjęły uchodźców pod własny dach. O ich działaniach można było przeczytać w tekstach Przyjęliśmy uchodźczynię z synkiem pod nasz dach („Gazeta Wyborcza”, 09.12.2015), List do uchodźcy: Żebyś wiedział, że w Polsce jest nie tylko nienawiść („Duży Format”, 01.10.2015), Jak łatwo jest pomagać uchodźcom („Newsweek”, 29.03.2016).

 

W jednym z artykułów można przeczytać o grupie „Refugees Szczecin”, której członkowie wspierają uchodźców przebywających w ośrodku, w odludnym niemieckim miasteczku Locknitz. Członkowie grupy organizują zbiórki używanych laptopów, rowerów, przywożą uchodźcom szachy, radia do słuchania niemieckich stacji. Jak powiedziała jedna z wolontariuszek: bardziej niż z przedmiotów, uchodźcy ucieszyli się z tego, że ktoś ich odwiedził. Że mają komu opowiedzieć o rodzinach, o ucieczce. O marzeniach [21].
Rola mediów w tworzeniu wizerunku uchodźców

 

Media odegrały ogromną rolę w kształtowaniu opinii publicznej na temat uchodźców. Nie można jednak jednoznacznie określić, czy była to rola negatywna, czy pozytywna. Środki masowego przekazu w Polsce podzieliły się bowiem na dwa obozy – jeden, który twierdził, że należy przyjmować wszystkich uchodźców, i drugi, który widział w nich wyłącznie zagrożenie i przyczynę problemów. Żadnej ze stron nie udało się zachować obiektywizmu.

 

W publikacjach medialnych roiło się od opinii polityków, publicystów i ekspertów, zabrakło za to głosów samych uchodźców. Środki masowego przekazu, tworząc materiały o uchodźcach, często poszukiwały sensacyjnych treści, manipulowały lub moralizowały[22]. Często informowały o kryzysie migracyjnym za pomocą pojedynczych przypadków – ten mechanizm był wykorzystywany zarówno w mediach przychylnych uchodźcom, jak i nieprzychylnych[23].

 

Aby zobrazować, jak bardzo popularny w Polsce był temat uchodźców, warto wspomnieć, że kapituła polskich językoznawców jednomyślnie wybrała rzeczownik „uchodźca” za słowo roku 2015. Słowo to wygrało również w ogólnopolskim internetowym plebiscycie organizowanym przez Instytut Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego[24].

 

Co ciekawe, w roku 2016 artykuły na temat uchodźców pojawiały się dużo rzadziej. Fala zainteresowania tematem znacząco spadła. Pozostały jednak efekty zażartej politycznej i medialnej wojny, których konsekwencje ponosić muszą zwykli ludzie. W trakcie całego zamieszania zgubił się gdzieś rozsądek, obiektywizm, a przede wszystkim człowiek – ten wyobrażony „obcy”, „inny”.

 

Ryszard Kapuściński stwierdził w jednym ze swoich esejów, że Inny może być lustrem, które demaskuje i obnaża. Tak właśnie się stało w Polsce – w obliczu kryzysu migracyjnego media, politycy i zwykli obywatele pokazali swoją prawdziwą twarz – dobrą lub złą. Mimo że żaden Inny tak naprawdę jeszcze się w kraju nie pojawił.

 

 



[1] http://www.polskieradio.pl/78/1227/Artykul/1399289,Mijaja–cztery–lata–od–wybuchu–wojny–domowej–w–Syrii (15.03.2015).

[2] Agnieszka Kosowicz, Agata Marek, Muzułmanie i uchodźcy w polskim społeczeństwie, Warszawa 2008, s. 40

[3] http://polska.newsweek.pl/uchodzcy–w–polsce,artykuly,384941,1.html (03.05.2016).

[4] http://wpolityce.pl/swiat/234414–isis–grozi–ze–zaleje–europe–imigrantami–wyslemy–wam–500–tys–ludzi–na–lodziach–a–wsrod–nich–ukryjemy–terrorystow (19.02.2015).

[5] http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title,Media–o–uchodzcach–Albo–rozczulanie–sie–albo–rasizm–Brakuje–balansu,wid,17848432,wiadomosc.html?ticaid=11698f  (15.09.2015).

[6] http://polska.newsweek.pl/sondaz–stosunek–polakow–do–muzulmanow–i–islamu,artykuly,359378,1.html (19.03.2015).

[7] http://www.newsweek.pl/polska/imigranci-w-polsce-komentarze-nienawisc-krytyka-hejt,artykuly,366907,1.html (16.07.2015).

[8] http://www.newsweek.pl/polska/imigranci-w-polsce-komentarze-nienawisc-krytyka-hejt,artykuly,366907,1.html (16.07.2015).

[9] http://www.fronda.pl/a/raport–onz–nie–pozostawia–zludzen–75–proc–uchodzcow–to–mezczyzni–w–sile–wieku,56481.html (07.09.2015).

[10] http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,18750615,dlaczego–uchodzcy–to–sami–mezczyzni–podroz–jest–trudna–oni.html (10.09.2015).

[11] http://mityouchodzcach.pl/opracowania–najnowsze/2015/9/14/co–to–za–uchodcy–skoro–maj–smartfony–markowe–ubrania–i–tysice–dolarw–na–podr (15.09.2015).

[12] Jw.

[13] Jw.

[14] http://wiadomosci.onet.pl/swiat/dziennikarka–ktora–kiedys–kopala–uchodzcow–teraz–chce–pozwac–jednego–z–nich/51dlhv (24.10.2015).

[16] http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,19987904,coraz–wiecej–przestepstw–z–nienawisci–raport–prokuratury–w.html (28.04.2016).

[17] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19147202,fani–marszu–niepodleglosci–ciesza–sie–z–pobicia–chrzescijanina.html (06.11.2015).

[18] http://www.rp.pl/Uchodzcy/151219389–CBOS–5–proc–Polakow–za–przyjeciem–uchodzcow.html (17.12.2015).

[19] http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1566679,Ataki-na-kobiety-w-Niemczech-Telewizja-publiczna-przeprasza-za-brak-wiadomosci (06.01.2016).

[20] http://wyborcza.pl/1,75478,19646777,miedzynarodowa–kariera–okladki–wsieci–jak–faszystowskie–plakaty.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza (18.02.2016)

[21] http://www.newsweek.pl/kryzys–migracyjny–jak–polacy–pomagaja–syryjskim–uchodzcom–,artykuly,382746,1,z.html (15.06.2016).

[22] http://wiadomosci.wp.pl/kat,36474,title,Media–o–uchodzcach–Albo–rozczulanie–sie–albo–rasizm–Brakuje–balansu,wid,17848432,wiadomosc.html?ticaid=11710c&_ticrsn=3 (15.09.2015).

[23] http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Media–o–uchodzcach–Albo–rozczulanie–sie–albo–rasizm–Brakuje–balansu,wid,17848432,wiadomosc.html?ticaid=116eff&_ticrsn=3 (15.09.2015).

[24] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,407910,uchodzca–slowem–roku–2015.html (05.01.2016).